- Produkcja rolna to trudny biznes. Trzeba słuchać rolników i wyciągać wnioski z tego, co mówią - takimi słowami rozpoczął spotkanie z rolnikami Marcin Kościński, dyrektor regionu północnego ING Bank Śląski. Konferencja odbyła się na Żywym Zamku w Gniewie, w woj. pomorskim. To pierwsze takie spotkanie w rejonie północnym naszego kraju, które będzie kontynuowane w kolejnych latach, wzorem spotkań organizowanych przez Bank w woj. dolnośląskim i opolskim. Kościński nie krył, że ING Bank Śląski ma fachową kadrę, która została uzbrojona w wiedzę, żeby sprostać wymaganiom producentów rolnych. Podczas konferencji, swoimi znajomościami ekonomicznymi z rolnikami podzielili się znamienici goście, m.in. prof. Witold Orłowski i prof. Walenty Poczta z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Kryzys finansowy a produkcja żywności
- Perspektywy dla producentów żywności są dobre, generalnie będzie im towarzyszył trend wzrostowy, choć rynki rolne są niestabilne - mówił prof. Witold Orłowski. Ekonomista wyjaśnił zawiłości trwającego od kilku lat kryzysu finansowego na świecie. „Jak radzić sobie w trudnych czasach? Świat i Polska z perspektywy producenta żywności" - to tytuł prezentacji, którą wygłosił.

- Kryzys jest ten sam od 5 lat i tak szybko się nie skończy - powiedział Orłowski, zaczynając. Świat się zmienia, a ci, którzy byli potęgami gospodarczymi zostaną prześcignięci, kwestią czasu jest, kiedy chińska gospodarka wyprzedzi amerykańską. Zachód jest bogaty i będzie, ale wzrost bogactwa i konsumpcji będziemy obserwować w innych rejonach świata. Chińczycy są bardzo oszczędni. - Zanosili pieniądze do banków, a te kupowały amerykańskie obligacje. Z kolei banki w USA z nadmiaru taniego chińskiego pieniądza dawały kredyty, głównie hipoteczne, także tym, którzy nie mieli szans na ich spłatę. Rosły ceny nieruchomości. Amerykanów zaczęli naśladować Europejczycy. Wszyscy gwałtownie zaczęli zadłużać się, zapominając o tym, że ktoś za długi i tak będzie musiał zapłacić - mówił Orłowski.