VAT zadziała więc jak bomba z opóźnionym zapłonem. Mniejsze zyski - i to wcale nie wykluczone, że z nawiązką - sklepy odbiją sobie później, na nowych partiach towarów.

W niektórych sieciach zmiany nastąpią w lutym, w innych - w marcu. Ale np. Ikea dotychczasowe ceny utrzyma do końca swego roku fiskalnego, czyli do sierpnia 2011 r.

Stare ceny będą obowiązywać do wyczerpania obecnych zapasów. Wraz z napływem nowych partii towarów zaczną się podwyżki. Podyktowane także wzrostem cen prądu, paliw, gazu, kosztów pracy, a także surowców takich jak bawełna, metale czy kawa. Ceny bawełny i kawy już osiągają na światowych giełdach rekordowe stawki, pisze "DGP".

Ekonomiści wyliczyli, że z powodu podwyżki VAT statystyczna polska rodzina będzie musiała wydać rocznie o 50 zł więcej na warzywa i owoce, a na mięso aż 80 zł więcej.