Jeszcze niedawno wydawało się, że blisko dwie trzecie przysługujących Polsce pieniędzy trzeba będzie zwrócić.

Więcej: 74 mln zł z unijnej pomocy dla sektorów hodowlanych do zwrotu?

A jednak już dwa tygodnie później okazało się, że wykorzystano przysługującą Polsce pomoc.

Więcej: Rolnicy otrzymali wsparcie z ARR

Jak to się stało?

„Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 13 czerwca 2017 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie realizacji przez Agencję Rynku Rolnego zadań związanych z ustanowieniem nadzwyczajnej pomocy dostosowawczej dla producentów mleka i rolników w innych sektorach hodowlanych (Dz. U. poz. 1328), wprowadzono dodatkowe mechanizmy pomocy. Mechanizmy te to:

(1) pomoc dla producentów mleka, świń lub owiec w formie refundacji kosztów zakupu jagniąt lub owiec,

(2) dla producentów mleka w formie refundacji części kosztów zakupu jałówek hodowlanych ras mlecznych lub ras dwukierunkowych, utrzymywanych wyłącznie w celu produkcji mleka oraz

(3) dla producentów mleka z tytułu zmniejszenia sprzedaży mleka” – informuje MRiRW.

Jak wynika z załączonego wykazu pokazującego realizację pomocy, ponad 50 mln zł wydano na zakup jałówek mlecznych, dofinansowany dla producentów mleka. Pomoc z tytułu zmniejszenia sprzedaży mleka była o ponad połowę mniejsza (wydano na nią trochę ponad 20 mln zł). Trochę ponad 21 mln zł wydano na wyrównanie sprzedaży świń na terenach ASF.

- Właścicieli zmieniło blisko 19 tysięcy jałówek hodowlanych. A wszystko to przez częściowe refundacje kosztów zakupu młodych samic. Z takich dotacji hodowcy skorzystali po raz pierwszy w odnowionej Polsce. I choćby dlatego to wydarzenie przejdzie do historii. A może to nie był pierwszy i ostatni raz? – komentuje Radosław Iwański, rzecznik prasowy Polskiej Federacji Hodowców Bydła I Producentów Mleka. - Generalnie program był potrzebny i zakończył się sukcesem. Na pewno na wprowadzonych w lipcu dotacjach więcej skorzystali ci, którzy wcześniej kupili jałówki, a po ogłoszeniu programu wystąpili do ARR z wnioskiem o refundację, przedkładając w nim faktury potwierdzające poniesione wydatki. Nie tylko dlatego, że nie musieli w szybkim tempie podejmować decyzji i szukać zwierząt, ale także dlatego, że ich jałówki były tańsze. Dobra koniunktura sprzyjała inwestycjom. Nic dziwnego, że hodowcy, zachęceni dopłatami, ruszyli na zakupy. Miliony złotych zainwestowali w swoje firmy, czyli stada bydła mlecznego. Te inwestycje, jak każde zresztą, będą sensowne, gdy przyniosą oczekiwany zwrot. Jakimi marżami odpłacą się? Oby jak najwyższymi.