Rolnicy zwiększyli swoje zadłużenie o połowę zaledwie w ciągu ostatnich ośmiu lat, wynika z danych Narodowego Banku Polskiego. W grudniu 2009 roku rolnicy indywidualni byli winni bankom blisko 19,5 mld zł, a w listopadzie 2016 r. średnie zadłużenie rolników indywidualnych przekroczyło już poziom 32,7 mld zł.

Na co pożyczali rolnicy? Osiem lat temu ponad 5,3 mld zł pożyczek miało charakter bieżący, ponad 12 mld zł z kredytów rolnicy przeznaczyli na inwestycje, a ponad 1,2 mld zł na zakup nieruchomości. Warto przy tym zauważyć, że 8 lat temu ziemie było znacząco tańsze, średnia cena za hektar wg Głównego Urzędu Statystycznego wynosiła 17 tys. zł.

Ile się zmieniło w ciągu ośmiu lat? Na ponad 32,7 mld kredytów rolnicy ponad 8,8 mld zł przeznaczyli na potrzeby bieżące, a niemal 20 mld na inwestycje i ponad 2,2 mld zł na zakup ziemi. Warto zauważyć, że średnia cena hektara ziemi w tym czasie wzrosła ponad dwa razy i według GUS kosztuje już ponad 39 tys. zł.

Jak to wszystko spłacić?

Niestety, wzrost sumy kredytów niesie za sobą też wzrost liczby rolników i mieszkańców wsi, którym spłata należności sprawia kłopot. Jak poinformował redakcję Krajowy Rejestr Długów, w długach branży rolniczej widać wyraźny trend wzrostowy.

Liczba dłużników na listach KRD, na którą wpisują dłużników ich wierzyciele, przekroczyła 7,5 tys. Przypomnijmy, że według GUS w Polsce działa ponad 1,4 mln gospodarstw. Są oni winni łącznie 5 572 517 834 zł, a średnie zadłużenie rolnika sięga niemal 46 tys. zł. Na liście KRD jest 28 tys. zobowiązań rolników, co oznacza, że każdy ich „klient” ma na swoim koncie ponad 3 niespłacane wierzytelności.

- W ciągu roku zadłużenie branży wzrosło o niemal 44 procent – napisał Paweł Zawadzki, menedżer ds. analiz rynkowych w KRD. W ciągu 2 lat wzrost ten sięgnął 110 procent. Wierzycielami są głównie fundusze sekurytyzacyjne, firmy windykacyjne i banki.

Gorzej wygląda jednak zadłużenie nie samych rolników, a ogółem – mieszkańców wsi. Tu kłopoty ze spłatą należności ma… ponad 400 tys. ludzi. To już duże polskie miasto, jak Szczecin czy Bydgoszcz. Tutaj trend jest podobny, długi rosną lawinowo, a struktura długów wskazuje na konsumpcyjny charakter zakupów i – niestety – niechęć do płacenia na dzieci po rozwodzie. - Rok do roku zadłużenie osób mieszkających na wsi wzrosło o niemal 54 procent, a w ciągu dwóch lat długi mieszkańców wsi się podwoiły. Wśród wierzycieli znajdują się fundusze sekurytyzacyjne i firmy windykacyjne, gminy (alimenty), banki i firmy pożyczkowe oraz operatorzy komórkowi.