Dopłaty tylko dla potrafiących udowodnić swoje prawo do użytkowania ziemi należącej do Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa? A dlaczego nie wprowadzić składania oświadczenia o prawie użytkowania ziemi dla wszystkich rolników? – postulują to posłowie PO i PSL.

Zbyt opieszałe podchodzenie do problemu przez policję wskazał były minister rolnictwa Marek Sawicki jako główną przyczynę nieuporania się dotąd z problemem naruszania własności ziemi należącej do państwa. Przypomniał, że wprowadzono podwyższony czynsz dla bezumownych użytkowników ziemi. Rozwiązanie dotyczące składania oświadczeń o prawie do własności trzeba rozciągnąć na rolników indywidualnych – postulował Marek Sawicki. Przepisy unijne nie określają, czy rolnik ubiegający się o dopłaty musi mieć prawo własności. Unijne przepisy stanowią, że dopłaty przysługują użytkownikowi ziemi – przypomniał przy tym.

Jeśli ktoś użytkuje cudzą własność, powinien sytuację uregulować z właścicielem – mówił poseł Jan Krzysztof Ardanowski (PiS). To słabość państwa, które nie umiało dotąd uregulować tej sprawy. Duże nieruchomości, często ze wskazania pracowników ANR, były najeżdżane, w celu uzyskania dopłat. Status 240 tys. małych działek jest nieuregulowany, powinny trafić do sąsiadów. Jak uregulować problem tych małych działeczek? – pytał poseł.

Również poseł Dorota Niedziela (PO) wystąpiła o to, aby zobowiązać wszystkich rolników do składania oświadczenia, że posiadają podstawę prawną do ubiegania się o dopłaty.

Wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski, ustosunkowując się do tych opinii, wskazał, że posłowie doskonale już wiedzą, że problem nie jest nowy. Trudno wyegzekwować pięciokrotność czynszu, co obowiązuje obecnie. Stąd nowy (autorstwa posłów PiS, a nie rządu) projekt. Wiceminister nie może wypowiedzieć się obecnie co do opinii rządu wobec zgłoszonej poprawki – będzie podana na komisji, gdyż projekt jest poselski, a nie rządowy.

Wiceminister Babalski podkreślił, że posłowie opozycji mają świadomość, że od lat nie są uregulowane stosunki własnościowe na wsi. Dokąd to nie nastąpi, można zrobić żądaniem prawa własności przy ubieganiu się o dopłaty więcej szkody niż pożytku - zauważył. Może powiemy, kto przez 10 lat nie oddaje ziemi należącej do ZWRSP, chociaż umowa się skończyła – to osoby, które piastowały nawet wysokie funkcje państwowe - dodał. Stąd chęć zadbania właśnie o ziemię będącą w Zasobie - podkreślił.