Rozmowy trwały trzy godziny i nie doprowadziły do zawarcia porozumienia.

- Mieliśmy takie wrażenie, że minister rolnictwa przekazał pani premier, że w rolnictwie nie ma żadnych problemów, a wszystkie postulaty protestujących zostały spełnione – mówi Zbigniew Obrocki, zastępca przewodniczącego Solidarności RI. – Pani premier sprawiała wrażenie, że dopiero teraz od nas dowiaduje się o wielu sprawach. Słuchała i dyskutowała. To i tak dużo, bo przedstawiciele Ministerstwa Rolnictwa nawet słuchać nas nie chcą.

Jak mówi Zbigniew Obrocki, rozmawiano o sprzedaży bezpośredniej i sprzedaży ziemi.

Premier Ewa Kopacz obiecała sprawdzić, jak kwestie sprzedaży bezpośredniej przez rolników są uregulowane w innych krajach. Zdaniem protestujących, przyjęta ustawa nie dotyczy najważniejszych spraw: wyśrubowanych warunków sanitarnych, które trzeba spełnić, aby sprzedawać bezpośrednio – podczas gdy w innych unijnych krajach są odstępstwa od wymogów, rolnikom stwarzana jest możliwość rozwoju i dorabiania się.

W sprawie sprzedaży ziemi ustalono, że po przyjęciu przez podkomisję projektu ustawy regulującego sprzedaż ziemi odbędzie się kolejne spotkanie, na którym protestujący przedstawią swoje uwagi do proponowanej ustawy. Premier zapowiedziała swój udział w pracach sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która zajmie się tym projektem.

- To zastanawiające, że premier musi wyręczać Ministerstwo Rolnictwa w pracach nad ustawą – zauważa Zbigniew Obrocki. – Minister rolnictwa powinien podać się do dymisji – najwyraźniej nie przekazuje na posiedzeniach rządu informacji o istniejących problemach – podsumowuje.