Projekt dotyczy zmiany sposobu powoływania i odwoływania m.in. Prezesa KRUS i jego zastępcy, Prezesa Agencji Nieruchomości Rolnej, Wiceprezesa Agencji i dyrektorów oddziałów, Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych i jego zastępców, Głównego Inspektora Ochrony Roślin i jego zastępców, Głównego Lekarza Weterynarii; wzmocnienia nadzoru nad jednostkami podległymi lub nadzorowanymi przez ministra właściwego do spraw rolnictwa, ministra właściwego do spraw rozwoju wsi oraz ministra właściwego do spraw rynków rolnych

Jak podano w uzasadnieniu, przewiduje się także wzmocnienie nadzoru nad jednostkami podległymi lub nadzorowanymi przez ministra właściwego do spraw rolnictwa, ministra właściwego do spraw rozwoju wsi oraz ministra właściwego do spraw rynków rolnych.

W wyniku przyjęcia projektowanych zmian obsadzanie wyżej wymienionych stanowisk będzie się odbywało bez przeprowadzania otwartego i konkurencyjnego naboru.

Projekt jest bardzo potrzebny. Chcemy dokonać dobrej zmiany. Potrzebujemy zmian kadrowych i ludzi, którzy przygotują dobre audyty w agencjach. W planach jest łączenie inspekcji i agencji, a to wymaga współpracy  – tak poseł Rober Telus jako przedstawiciel wnioskodawców uzasadnił projekt.

Również Jan Krzysztof Ardanowski tłumaczył potrzebę prac nad taką nowelizacją. Jak mówił, PiS chce szybkich zmian w agencjach i inspekcjach zajmujących się bezpieczeństwem żywności. Przyjazne podejście kierownictw tych instytucji do projektowanych zmian jest potrzebne. Radykalne, ale historyczne rozwiązanie przesuwa odpowiedzialność za powołania tych osób w gestię premiera. To on, a nie minister ponosi odpowiedzialność za realizowanie polityki rządu – mówił. Jako przykład potrzeby takiego działania podał raport o nepotyzmie w ARiMR – nie wyciągnięto odpowiedzialności. Podobnie było w przypadku tzw. taśm Serafina. Podległość pod premiera jest jak najbardziej zasadna – ocenił.

Każdy decydent chce mieć ludzi, do których ma zaufanie – przyznał poseł Mirosław Maliszewski, ale miał wątpliwości inne: - Dlaczego projekt składają posłowie, a nie rząd? – pytał.

Uznał też za błąd wyrzucenie niektórych wymogów stawianych kandydatom do objęcia stanowisk – uzależnił stanowisko klubu od wprowadzenia poprawek.

Również Marek Sawicki uznał potrzebę zmian personalnych. Bronił jednak prezesów agencji, wobec których PiS miał zastrzeżenia.