Jak mówił dziś w sejmowej komisji rolnictwa wiceminister Jacek Bogucki, nie chcemy iść tą drogą, którą przed laty wybrała Hiszpania – tam zutylizowano 2 mln świń  - chcemy ratować polską hodowlę, zdając sobie sprawę z trudności sytuacji. Pełne zabezpieczenie naszej hodowli ma zagwarantować podwójny kordon bezpieczeństwa. Pierwszy dają badania, świadectwa zdrowia i bioasekuracja. Drugi – obróbka cieplna zwierząt skupionych na tym terenie. Ma to zagwarantować niemożność wtórnych zarażeń.

Ustawa pozwala, aby od rolników zostały skupione świnie po średnich w regionie cenach. Te zwierzęta trafią do wyznaczonych – a już się zgłaszających zakładów, zakłady zapewnią transport i osobne ubicie i przerobienie w wysokiej temperaturze. W trybie bezprzetargowym zakupią je jednostki finansów publicznych. Powstaną głównie konserwy – ten sposób przerobienia jest najbardziej bezpieczny, bo odbywa się w 120 stopniach C, co daje jeszcze dodatkowe gwarancje.

Wiceminister dodał, że wirus nie szkodzi człowiekowi, konserwy będą w całości produktem mięsnym i to wysokiej jakości – bez dopuszczenia mięsa oddzielonego mechanicznie i pochodzącego z gorszych części świń. Produkty te mogą trafiać do sprzedaży w całej Europie – bez marż handlowych, cena dla jednostek finansów publicznych będzie niższa – przemysł sprzeda je bez pośrednictwa handlu. Bezprzetargowe nabycie przez jednostki finansów publicznych ma ułatwić tym zakładom zbycie dużych ilości konserw, wyprodukowanych w krótkim okresie czasu, ale nie wyklucza sprzedaży na rynkowych warunkach.

- Na okres obowiązywania tych stref chcemy rozwiązać problem rolników i przemysłu – podsumował wiceminister Bogucki. – Zapewniamy tą ustawą bezpieczeństwo weterynaryjne i ekonomiczne.