Najpierw kilka odroczeń, zanim  wreszcie w lutym 2014 roku rozpoczął się proces w sprawie posła Mirosława Maliszewskiego. 

Prokuratura oskarżyła go o podrobienie w 2010 roku podpisu żony na wniosku o dopłaty. Akt oskarżenia obejmował też pracownika ARiMR. Wyrok zapowiadano 1 kwietnia 2014 r., ale wznowiono przewód sądowy. Wreszcie sąd skazał Maliszewskiego na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 10 tys. zł grzywny, a Daniel B., urzędnik ARiMR, został uniewinniony.

Prokuratura zarzucała sądowi błędne ustalenie stanu faktycznego i wnosiła o ponowne przeprowadzenie postępowania i prawidłową ocenę zebranego materiału. 

Od lutego 2015 r. sąd w Grójcu ponownie bada sprawę – ale wciąż nie wydaje wyroku. Co jest powodem tak przedłużającego się rozpatrywania tej sprawy?

Wyrok zapowiadano już na 21 maja 2015 r., ale wznowiono przewód sądowy, jak poinformował sąd, „celem uzupełniającego przesłuchania świadka. W dniu 23.06.2015r planowane jest zamknięcie przewodu sądowego.”

Ale nie doszło do tego - wyznaczono kolejny termin posiedzenia sądu w tej sprawie na 21 lipca.

Co jest powodem niezamknięcia przewodu sądowego? Dlaczego tak długo toczy się ta sprawa, czy jest jakoś wyjątkowo skomplikowana? Czy to dodatkowe przesłuchanie świadka nie mogło być zgłoszone wcześniej? Co wniosło do sprawy? – pytaliśmy w sądzie.

Sąd Rejonowy w Grójcu wyjaśnił: sprawa „została odroczona w celu wezwania świadków, o których przesłuchanie nie wnosiły strony, to sąd wezwał ich z urzędu. Przed przesłuchaniem świadków i wydaniem wyroku nie można udzielić odpowiedzi na pytanie, czy ich przesłuchanie wniosło do sprawy istotne informacje.”

Pozostaje mieć nadzieję, że sąd wezwał rzeczywiście potrzebnego świadka i 21 lipca nic nie będzie już stało na przeszkodzie, aby zamknąć tę sprawę.