- W tej chwili na polskim rynku dzieje się coś niesamowitego, mianowicie postępuje wielotorowa konsolidacja wielkości produkcji - przekonywał. – Dzisiaj z 300 sztukami prosiąt nie ma czego szukać. Dzisiaj rolnicy oczekują i budują inwestycje na poziomie 1000-700 sztuk, bo takie partie trzeba dzisiaj mieć. To są ogromne inwestycje. Kto jest w stanie udźwignąć ciężar takich inwestycji? Mogą je udźwignąć tylko ci, którzy są odpowiednio przygotowani dzięki wykształceniu i mają określone środki.

Poseł stwierdził przy tym, że zabrano środki spółkom i spółdzielniom. Zapowiedział wystąpienie o przygotowanie ekspertyzy, zakładającej nadawanie statusu rolnika właścicielom co najmniej 3 ha:

- Nic nie mówi się o powiększeniu areału i skutków z tym związanych w gospodarstwach mających od 1 ha do 3 ha. Uważam, że w Polsce istnieje pilna potrzeba i dzisiaj złożę określone zapytanie do Biura Studiów i Ekspertyz, jakie skutki prawne, gospodarcze i inne wywarłaby w Polsce zmiana administracyjna z 1 ha na przykład na 3 ha? To jest konieczność. Trzeba uruchomić sprzedaż gruntów między Polakami, między nami, bo to jest zahamowane odnośnie do własności itd.

Zdaniem posła Zbigniewa Ajchlera nie powinno być jednak powrotu do „sprzedaży polskiej ziemi”, gdyż to „uszczupla kapitały tym, którzy mogliby je przeznaczyć na poprawę efektywności i na bieżące wzmacnianie rynków”.

- Sprzedawać powinno się tylko te grunty, które są niezbędne, ale nie wolno zatrzymywać w ogóle ruchu na rynku rolnym. Przecież to jest produkt. A przede wszystkim, panie ministrze, trzeba zmienić ustawę o ustroju rolnym państwa w ten sposób, żeby obrót wśród prywatnych właścicieli był swobodny – mówił poseł Ajchler.

Do tej wypowiedzi odniósł się poseł Jarosław Sachajko, przewodniczący komisji.

- Co do tego, o czym mówił pan poseł Ajchler, to oczywiście w Polsce jest miejsce i na dużych, i na małych, tylko ważne jest to, żeby wszyscy tak samo podchodzili do kwestii kosztów. Niestety, przez wiele ostatnich lat duzi operatorzy uspołeczniali sobie koszty, czyli nie dbali o środowisko. Nacisk na Polskę, czyli robienie z Polski tuczarni, jest spowodowany tym, że Europa Zachodnia zaczęła dbać o środowisko - zauważył. - Muszą ponosić pełne koszty i dlatego na razie próbują produkcję ulokować w Polsce; my powinniśmy również o tym pamiętać. Małe gospodarstwa nie są szkodliwe dla środowiska.