Pan Adrian z Węgorzy w województwie zachodniopomorskim to 45 letni rolnik. Blisko 10 lat temu wyjechał z rodzinnej miejscowości, by - jak mówił - skończyć studia prawnicze.  Dalszą historię o ukończonych z wyróżnieniem studiach znali wszyscy w okolicy. Podtrzymywali ją również rodzice oszusta, którzy prawdopodobnie dopiero teraz poznali prawdę. Samozwańczy prawnik po powrocie w rodzinne strony założył kancelarię prawną oraz... togę, która miała prawdopodobnie uwiarygodnić jego kompetencje. W todze pojawiał się praktycznie wszędzie.

Tylko w zeszłym roku samozwańczy prawnik zarobił blisko 40 tysięcy złotych.  Jak zeznał, porad udzielał głównie okolicznym rolnikom. Skoro popyt na porady prawne jest tak duży postanowiliśmy doradzić rolnikom, gdzie powinni zgłaszać się po pomoc i na jaki koszt muszą się przygotować.            

Przekrój w usługach prawnych jest spory i zależy zarówno od skali, złożoności problemu, po województwo w którym mieszkamy. Standardowo, najwięcej za poradę trzeba zapłacić w województwie mazowieckim. Pan Maciej Jędrzejewski, sadownik spod Grójca korzystał z pomocy prawnika w momencie, kiedy w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zagubiono jego wniosek o dopłaty. W biurze powiatowym twierdzono, że żaden wniosek nie wpłynął. Nie pomógł przedstawiony przez niego dowód nadania listu.

- W ARiMRze usłyszałem, że odszkodowania mogę dochodzić na drodze sądowej ale w stosunku do Poczty Polskiej. Z kolei na poczcie usłyszałem, że list z wnioskiem do ARiMR-u wpłynął i mają na to potwierdzenie. Komu miałem wierzyć? Sprawa dotyczyła 40 tysięcy złotych, więc wiedziałem, że nie można tak tego zostawić i sprawę zgłosiłem do prawnika - tłumaczył.

Dopytujemy więc ile kosztowała go usługa prawna: - Najpierw bezkosztowo przedstawiłem całą historię prawnikowi, ten ocenił, że sprawa jest łatwa i jeśli trafi ona do sądu, to wygraną mamy w kieszeni.

Za samo zajęcie się sprawą i przygotowanie pisma, sadownik zapłacił 700 złotych. Wcześniej musiał on udzielić pełnomocnictwa prawnikowi, by ten mógł w jego imieniu dochodzić jego racji. Każde kolejne pismo, które było odpowiedzią na korespondencję z urzędów kosztowało go dodatkowo 400 złotych.

- Prawnik liczył 200 zł. za godzinę pracy, a że pismo przygotowywał blisko 2 godziny to stąd ta stawka- tłumaczy nam rolnik.

To jednak nie koniec jego zobowiązań. Prawnik w przypadku rozprawy sądowej za odzyskanie 40 tysięcy złotych zażyczył sobie 10 procent od tej kwoty. Jak sprawdziliśmy, podane wyżej kwoty różnią się w zależności od województwa od 10 do nawet 40 procent.