Umożliwienie rolnikom sprzedaży bezpośredniej, co zakłada projekt KuKIz’15, nad którym właśnie Sejm rozpoczął pracę, stało się podstawą do dyskusji dotyczącej dokumentowania dochodów rolników.

Więcej o projekcie: Sprzedaż bezpośrednia żywności wyjdzie z szarej strefy? 

Zabierając głos w imieniu Platformy Obywatelskiej poseł Artur Dunin – wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi – wyraził takie oto wątpliwości:

- Dzisiaj mamy 2-procentowy podatek ryczałtowy i rolnik może sprzedawać do wartości 150 tys. euro. Państwo proponujecie w swojej ustawie sprzedaż bez żadnego podatku, natomiast do wartości 75 tys. zł. I tutaj nasuwa się pytanie, co z kasami fiskalnymi dla tych rolników, bo, przypominam, jeżeli dochód przekracza 20 tys., to takie kasy fiskalne powinny być. W projekcie nic o tym nie ma.

Odniósł się do tej wypowiedzi przedstawiciel autorów projektu, poseł Jarosław Sachajko, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

- Co do kas fiskalnych, to już powiedziałem, że ustawa mówi, że nie trzeba kas fiskalnych i że tutaj nie ma żadnego problemu - przypomniał. - Rolnicy płacą podatek rolny i w ramach tego płaconego podatku rolnego z tej niewielkiej sumy 75 tys. – tu zwrócę państwa uwagę, że większość z tej sumy 75 tys. przychodu to są substraty do tego przetworzonego produktu, to jest energia, którą trzeba włożyć, żeby wyprodukować – tak naprawdę zostanie może połowa, czyli może zostanie te 30 tys., i to na gospodarstwo, a w gospodarstwie rolnym żyją dwie, trzy, cztery osoby. To nie jest żaden problem. Ja tutaj nie chcę mówić, ale jeżelibyśmy tak dobrze policzyli, to posłowie mają kwotę wolną od podatku 30 tys., a tu mówimy, że gospodarstwo rolne ma się z tego utrzymać czy ma mieć taki dochód 30 tys. euro.

Poseł ustosunkował się też do obecnie obowiązujących przepisów, przyjętych przez poprzednią koalicję, dopuszczających sprzedaż do 150 tys. euro z podatkiem 2 proc.

- W ogóle nie chcę w tej chwili zastanawiać się, dla kogo ta ustawa była, bo sprzedaż bezpośrednia za 150 tys. euro to jest ogromny zakład produkcyjny, a nie sprzedaż bezpośrednia - powiedział. -Możemy jeszcze sprzedawać zajęczaki, możemy sprzedawać siarę, możemy sprzedawać dziczyznę, podstawowy produkt u każdego rolnika, możemy dzika u niego znaleźć i zająca, żeby mógł sobie to przetwarzać. Nie chcę się w tej chwili zastanawiać, bo to nie jest odpowiednie miejsce, po co ta ustawa, gdzie było do 150 tys. euro, ale rolnicy na spotkaniach często o tym mówią. Myślę, że państwo często słyszą, dla kogo ta ustawa była.