W kwietniu wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju wsi dowiedział się od goszczącego na obradach rolnika o problemie wysokich opłat żądanych za zezwolenie usunięcia drzew – samosiewów, które wyrosły na gruncie rolnym dzierżawionym od ANR. Rolnik, który wydzierżawił 20 ha, za zgodę na usunięcie z działki 5500 sosen i 30 brzóz  miał zapłacić 39 mln. 1100 drzew miało obwody pni po 100 cm.

- Wydawało mi się, że w przypadku rolników, jeśli jest to osoba fizyczna, wójt może pozwolić na wycinkę drzew bez nakładania opłat – zdziwił się wówczas wiceminister i obiecał zainteresować się tematem.

Więcej: 39 mln zł za zgodę na usunięcie samosiewów z działki wydzierżawionej od ANR           

O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy ministerstwo dwa miesiące po wypłynięciu tematu.

Jak się okazało, niewiele udało się wyjaśnić przez ten czas. Z otrzymanej informacji wynikało, że nic się nie stało: „Warto zwrócić uwagę, że część powierzchni dwóch omawianych działek zajmują lasy. Stąd wzrost samosiewów na tych terenach jest niemal naturalny. Z uwagi na to, że działki zalesione są dużo droższe od rolnych, Agencja nie wycinała drzewostanu. W związku z powyższym trudno zarzucać Agencji niegospodarność i narażanie na straty Skarbu Państwa” – stwierdziło ministerstwo.

A my pytaliśmy dalej: jako jakie zostały  wydzierżawione te działki - jako leśne, rolne, z przeznaczeniem do czerpania żwiru? Co z prawem rolnika do wycinania samosiewów na jego polu? Czy rolnik mógł użytkować wydzierżawioną tak przez ANR ziemię i w jaki sposób mógł to robić? Jak użytkował tę ziemię bezumowny użytkownik, skoro drzewa mają po metrze obwodu i  jest ich 1000?

Ministerstwo odpowiedziało właśnie, że zgodnie z zawartymi w dniu 10 listopada 2015 r. umowami dzierżawy, działki nr 195/1 o pow. 17,8800 ha i nr 196 o pow. 7,3000 ha, zostały wydzierżawione jako grunty orne o powierzchni 22,85 ha, lasy o powierzchni 1,86 ha oraz nieużytki o powierzchni 0,47 ha.