Podczas dzisiejszej konferencji prasowej minister rolnictwa Marek Sawicki zaapelował do dziennikarzy, „aby z suszy nie czynić tylko i wyłącznie sensacji i nie podkręcać problemu”: – Żeby jednak starać się uczciwie razem z nami pomóc rolnikom w rozwiązaniu tego bardzo trudnego problemu.

A problem rośnie – i bez szczególnego podkręcania...

Susza objęła już 1 mln 400 tys. ha, straty przekroczyły 1 mld zł – relacjonował minister ostatnie raporty wojewodów.

- To są poważne straty, a jednocześnie informuję, że państwo nie jest w stanie zrekompensować start, jakie ponoszą rolnicy. Państwo przeznacza na tę pomoc 450 mln zł i jest to pomoc, jaką możemy tym rolnikom udzielić, ale udzielanie tej pomocy jest związane z wypełnieniem pewnych wymagań i przyjęciem zasad, które dla Komisji zostały określone. Bo dzisiaj jest bardzo trudno rozróżnić próg strat pomiędzy 15-18 a 21 procent. Dlatego we wszystkich działaniach odszkodowawczych, pomocowych, zgodnie z prawem unijnym przyjmuje się ten próg szkodowości co najmniej 30-procentowy, który uprawnia do udzielenia pomocy.

Jak podkreślał minister, komisje szacujące straty uwzględniają w swoich ocenach pasze:

- Mają możliwość wpisywania w gospodarstwach zajmujących się produkcją zwierzęcą kosztów koniecznego zakupu pasz do przetrzymania inwentarza do zbiorów z przyszłego roku. A więc te koszty zakupu pomniejszają bieżące przychody.

Nie jest więc prawdą, że gospodarstwa hodowlane nie mogą wykazać kwoty strat niezbędnej do otrzymania pomocy.

Pomoc krajowa to nie wszystko – minister zabiega o pomoc unijną.

- Złożyliśmy wniosek, czekam na ewentualne decyzje bądź oceny tego wniosku 7 września, będzie on publicznie dyskutowany. Mam nadzieję, że producenci, hodowcy bydła jakąś pomoc z Unii Europejskiej uzyskają. Czy będzie to na tym poziomie, na którym złożyliśmy wniosek – nie wiem, trudno jest mi dzisiaj o tym decydować i na to odpowiedzieć. Natomiast staramy się, aby ta pomoc była i ze środków krajowych, i ze środków unijnych. Nie zapominajmy, że cała Europa jest dzisiaj pogrążona w kryzysie rolnym, w kryzysie cenowym. Mimo symptomów suszy w Niemczech, w Czechach, w Bułgarii, w Rumunii, ale także nie symptomów, ale faktycznej głębokiej suszy w Polsce, nie ma żadnej reakcji, albo jest bardzo znikoma reakcja na rynkach rolnych w Unii Europejskiej i na świecie. A więc te gospodarstwa, które z racji obniżki plonów mogłyby uzyskać nieco większe przychody poprzez zwyżkę cen, na razie tej zwyżki cen nie mają. Jest to dodatkowy problem, który komplikuje całą sytuację.