Jak mówił, taką uchwałę podjęła już rolnicza "Solidarność" w przekonaniu, że wpłynie ona niekorzystnie na bezpieczeństwo żywnościowe społeczeństwa. W imieniu organizacji rolniczej, której jest szefem, zaapelował do rządu o odrzucenie umowy CETA.

Według Chróścikowskiego problem liberalizacji handlu jest poważnym tematem i podnoszony jest od wielu lat. Stale toczą się negocjacje w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO) i napotykają na protesty antyglobalistów na całym świecie, którzy blokują rozmowy.

Istnieją obawy, że globalizacja doprowadzi do tego, iż wielkie korporacje będą decydowały o wyeliminowaniu z produkcji rolnej gospodarstw rodzinnych. A rolnictwo europejskie oparte jest na takich gospodarstwach. Takie obawy są nie tylko w Polsce, ale i innych krajach - tłumaczył senator.

Zauważył, że jeszcze większym zagrożeniem będzie umowa ze Stanami Zjednoczonymi (TTIP), której zawarcie po podpisaniu umowy CETA staje się jeszcze bardziej prawdopodobne. Jego zdaniem, podpisanie tych umów będzie oznaczało utratę kilkuset tysięcy miejsc pracy.

Zagrożeniem dla Europy jest też GMO. Europa broni się przed organizmami genetycznie modyfikowanymi. Nie ma zgody na takie uprawy w Polsce i także w części krajów UE.

Widzimy wiele zagrożeń, dlatego jesteśmy za tym, żeby rząd nie podpisywał tego porozumienia. - Może umowę trzeba jeszcze renegocjować, zanim przyjdzie ratyfikacja - zastanawiał się senator PiS.

Stan negocjacji ws. umowy CETA przedstawił wiceminister rozwoju Radosław Domagalski-Łabędzki. Jak mówił, obecnie trwają prace nad wyrażeniem zgody na podpisanie tej umowy. W tym tygodniu w Luksemburgu rząd poparł jej tymczasowe wejście w życie. Zastrzeżenia do umowy CETA mają Belgia, Rumunia i Bułgaria. Jeżeli jednak zostaną one zniesione jeszcze w tym tygodniu, to tymczasowe stosowanie tej umowy realnie wejdzie w życie na wiosnę 2017 roku, czyli po głosowaniu w Parlamencie Europejskim.

Według niego, pełne wejście w życie umowy będzie możliwe dopiero po zakończeniu procedury ratyfikacyjnej dokonanej przez parlamenty krajów członkowskich. - Spodziewamy się, że ten proces potrwa 3-4 lata - powiedział wiceminister. Dodał, że polski Sejm musi zaakceptować umowę kwalifikowaną większością 2/3 głosów wszystkich posłów.

Wiceminister zaznaczył, że rząd, po przeprowadzeniu analiz, popiera zawarcie umowy CETA, widząc korzyści ekonomiczne, ale i zagrożenia. Ocenił, że korzyści mogą wynieść ok. 400 mln dolarów dodatkowego obrotu wygenerowanego z eksportu polskich firm w najbliższych latach.

Zauważył, że na razie obroty handlowe między Polską a Kanadą są niewielkie. Głównie kupujemy tam maszyny i urządzenia. Ponadto inwestycje polskie w Kanadzie są większe niż kanadyjskie w Polsce.

- Uważamy, że przyjęcie CETY, mimo że nie jest pozbawione ryzyka, którego nie lekceważymy, jest korzystne dla Polski, stworzy nowe możliwości dla eksporterów i inwestorów - podsumował Domagalski-Łabędzki.