Czesław Siekierski, od 2014 roku przewodniczący, a wcześniej wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Parlamencie Europejskim, nie spodziewa się dobrych zmian dla Polski i rolnictwa w unijnej polityce najbliższych lat. Podczas spotkania z członkami Agrobiznes Klub i Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich na temat przyszłości Wspólnej Polityki Rolnej europoseł podkreślał, że stosowanie obecnej perspektywy budżetowej opóźniło się, doświadczeń nie zebrano zatem zbyt wiele. Aktualnie są analizowane, trudno jeszcze o wnioski. Podkreślanie przez unijnych polityków, że nie są wprowadzane żadne zmiany we Wspólnej Polityce Rolnej jest następstwem chęci ocalenia aktualnego budżetu na rolnictwo.

Nie rozpoczęły się rozmowy o Brexicie, ale wiadomo, że Wielka Brytania chce zachować wspólny rynek.

Siekierski przypomina wypowiedź Sarkozego, który powiedział, że Unia Europejska będzie, jeśli będą tego chciały Francja i Niemcy. - Musimy mieć świadomość wpływu Niemiec, to do nich będzie należało decydujące zdanie – stwierdza.

Wciąż nie wiadomo, ile pieniędzy Unia Europejska przeznaczy na rolnictwo w kolejnej perspektywie budżetowej.

- Ja przypuszczam, że będzie taka polityczna zagrywka, że budżet zostanie utrzymany w ujęciu nominalnym – tłumaczy europoseł. - W ujęciu realnym  to będzie 15 proc. mniej,  bo nie będzie uwzględniona inflacja i ceny będą rzeczywiste, a nie stałe.

Trzeba uwzględnić nowe europejskie wydatki: mówi się o większym finansowaniu obronności. Rolnictwo ponosi też wydatki na środowisko i klimat, a w najbliższym czasie decydujące mogą się okazać kwestie wody. To wszystko obciąży budżet UE.

A jak zapowiada się w tym kontekście przyszłość, jeśli chodzi o dopłaty?

- Dopłaty będą wyrównane, tylko w dół – przewiduje Czesław Siekierski. Bo obecnie dopłaty niemieckie czy francuskie nie są dużo niższe od polskich, jeśli uwzględnić II filar (PROW). Kraje te będą bardzo stawiać właśnie na II filar. Trzeba się więc spodziewać oceny np. sposobu realizacji projektów rolnośrodowiskowych.