Jak mówi właścicielka gospodarstwa, u której w ostatnią sobotę sąsiedzi nie pozwolili przeprowadzić zaplanowanego wybicia świń, poddaje się, bo nie widzi możliwości prowadzenia hodowli w takich warunkach.

Więcej o wydarzeniach w Rudnikach: 

Rolnicy z Podlasia: Weterynarzom dziękujemy

Rudniki: Za taką bioasekurację dziękujemy

- Tej strefy nie zniosą, świnie nie będą mogły być przemieszczane – mówi Ewa Biernacka. - Maciory już wyduszają mi prosięta, świnie będą się gryzły, a ja nie mam możliwości wywiezienia – tłumaczy swoją decyzję. Jak dodaje, przekonało ją też to, że jeśli nie zgodzi się teraz na wybicie świń, to wtedy, jak ewentualnie wystąpi u niej wirus ASF, już żadnego odszkodowania nie otrzyma.  

Świnie mają być wybite jutro o godz. 9. Mięso będzie przekazane do utylizacji.

Jak mówi pani Ewa, powiatowy lekarz weterynarii Radomir Bańko zapewnił ją, że pieniądze z tytułu odszkodowania otrzyma w ciągu trzech tygodni.

- Moja sprawa wywołała wielkie zainteresowanie – mówi pani Ewa. – Na jutro zapowiedzieli swój przyjazd nawet rolnicy z Zamościa i z podkarpackiego. Wszystkim dziękuję za okazane wsparcie. Zależało mi na nagłośnieniu sprawy, może informacja o tym, co się u nas dzieje, dotrze do najwyższej władzy.

Podobał się artykuł? Podziel się!