Jak wskazywali senatorzy podczas debaty nad ustawą o kształtowaniu ustroju rolnego, kraje UE dostrzegają potrzebę zmiany przepisów regulujących kwestię własności ziemi.

Senator Grzegorz Wojciechowski zauważył podczas dyskusji, że sytuacja „starych” i „nowych” państw unijnych jest różna, jeśli chodzi o kwestie własności ziemi.

- Wszystkie kraje, praktycznie wszystkie kraje Unii Europejskiej chronią ziemię, chronią ją Duńczycy, Niemcy, Francuzi, choć każdy ma na to inny sposób - mówił. - Krajom starej Unii dużo łatwiej było to zrobić. My znaleźliśmy się w pewnej sytuacji zastanej. Staramy się zarówno uzmysłowić ten fakt opinii publicznej, jak i stworzyć odpowiednie zapisy ustawowe, aby dysponentami polskiej ziemi, właścicielami polskiej ziemi pozostali polscy rolnicy. Nie oznacza to, w żadnym stopniu nie oznacza to, że rolnik z kraju Unii Europejskiej nie może na przykład wydzierżawić i prowadzić tu gospodarstwa. Tu nie o to chodzi. Tu chodzi o kwestię własności, o to, aby własność nie wypływała poza granice, aby Polska nie była dotknięta, tak jak wiele innych krajów, głównie pozaeuropejskim land grabbingiem

Senator Jerzy Chróścikowski powiedział o inicjatywie węgierskiej, zmierzającej do ujednolicenia przepisów dotyczących sprzedaży ziemi.

- Przewodniczący parlamentu Węgier, komisji rolnictwa zorganizowali sześć krajów, które wprowadzają te zapisy, jak również nas, Polaków, którzy jeszcze nie mamy takiego prawa, żebyśmy się wypowiedzieli, jak to funkcjonuje u nich, jak to ma funkcjonować u nas. Taką debatę przeprowadziliśmy nie tak dawno w związku z zarzutami właśnie ze strony Komisji Europejskiej; mieli dwa miesiące na udzielenie odpowiedzi – senator nawiązał do opisywanego i w „Farmerze” zarzutu niekonstytucyjności przepisów wprowadzających utrudnienia oparte na wykazaniem wcześniejszego zamieszkiwania. - Tutaj mogę przytoczyć wypowiedź przewodniczącego komisji rolnictwa parlamentu węgierskiego, który powiedział jedno: prawo powinno w Unii obowiązywać wszystkich jednakowo. Ale ono nie jest jednakowe. Okazuje się, że Niemcy, Francuzi, Austriacy, Duńczycy mają swoje prawa. Oczywiście oni te prawa nabywali dużo wcześniej. My, wchodząc do Unii Europejskiej, podpisywaliśmy akcesję na innych warunkach i teraz nas się stawia tutaj… My sobie nie pozabezpieczaliśmy pewnych warunków, zatem jesteśmy gorszej kategorii. Więc oni podnoszą jedno: trzeba najpierw dostosować w Unii Europejskiej to prawo o obrocie ziemią i nie szykanować innych krajów. A nawet taka Austria czy Dania, którym Europejski Trybunał Sprawiedliwości zarzucił niezgodność z prawem Unii przepisów stosowanych w obrocie ziemią, wcale nie mają zamiaru dostosować się do tego i nie realizują nawet tego, co Europejski Trybunał Sprawiedliwości zaleca. Nie przestrzegają nawet tego. Świadczy to o tym, że mimo tego, że stare kraje łamią prawo, nie chcą realizować zaleceń. Ustaliliśmy więc, że spotkamy się jesienią w Brukseli w Parlamencie Europejskim i będziemy chcieli przeprowadzić debatę nad jednolitym prawem w Unii Europejskiej dotyczącym obrotu ziemią. Tego nie można, tak jak powiedziałem, traktować jak zwykłego handlu dobrami.