Agencja Nieruchomości Rolnych nie zarabia w żaden sposób na oddaniu w użyczenie ziemi. Rolnik ma jednak same korzyści z otrzymania ziemi na podstawie umowy użyczenia: używa i pobiera pożytki z ziemi, opłacając tylko podatek rolny i ubezpieczając ją. Słowem – tylko brać, jeśli użyczają. Ale użyczają niechętnie. W OT ANR w Szczecinie w 2015 roku umów użyczenia było 25. Z tego 4 (łącznie na 6 działek) zawarto z jedną osobą, prywatnie spokrewnioną z szefem Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. Przypadek?

- Takie przypadki się nie zdarzają – mówi nam czytelnik zainteresowany wyjaśnieniem sytuacji. – Oddano w użyczenie ziemię rolnikowi, który stanął do przetargu na te działki. Przetarg unieważniono, a rolnik dostał ziemię do użytkowania. Zapewne teraz stworzy mu się możliwość korzystnego zakupu.

OT ANR Szczecin tak w grudniu 2015 r. tłumaczył tę sytuację: „Z kandydatem na nabywcę wyłonionym w drodze przetargu ograniczonego podpisana została umowa użyczenia, zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie procedurami. Zawarcie tej umowy podyktowane było troską o nie degradowanie użytków rolnych, wobec braku w chwili obecnej możliwości zawarcia umowy sprzedaży, której zawrzeć nie możemy z przyczyn niezależnych zarówno od kandydata na nabywcę, jak i Agencji. Jednocześnie informuję, że umowa użyczenia nieruchomości zobowiązuje kandydata na nabywcę do uiszczania opłat publiczno-prawnych.”

Tylko że ów „kandydat na nabywcę” został wyłoniony w przetargu, który przebiegał cokolwiek dziwnie. OT ANR w Szczecinie tak o tym opowiada (niektóre dane z odpowiedzi usuwam, oznaczając je <…>: „Prezes ANR unieważnił przetarg ograniczony ofert pisemnych z dnia 3 marca 2015 r. na sprzedaż nieruchomości rolnej niezabudowanej oznaczonej jako działki nr nr 1/4, 1/5 o pow. 34,6412 ha, położonej w obrębie <….>. Pismem z dnia 23 września 2015 r. Prezes ANR, działając na podstawie art. 84 § 1 Kodeksu cywilnego uchylił się od złożonego oświadczenia woli o unieważnieniu przetargów ograniczonych ofert pisemnych na sprzedaż nieruchomości rolnych oznaczonych jako działki nr nr 1/4, 1/5 o pow. 34,6412 ha położonych w obrębie <…>”.

Zatem krok do przodu - i krok do tyłu. Dlaczego więc jednak tak bardzo sprzyja się temu „kandydatowi na nabywcę”, zwłaszcza że zgłoszono zastrzeżenia do przetargu, w którym został wyłoniony?