Żaden z przedstawicieli wojewody podlaskiego nie przyjechał na czwartkowe spotkanie w Starej Kornicy.

Więcej o spotkaniu: Skup tuczników w strefie ASF ruszy na nowo?

 - Nic nie wiedzieliśmy o spotkaniu – wyjaśnia dziś Anna Idźkowska, rzecznik prasowy Wojewody Podlaskiego.

Czyżby? Wojewoda Podlaski mógł posiąść tę wiedzę nawet z pytania Farmera, przesłanego w środę – pytaliśmy, czy przedstawiciel wojewody weźmie udział w spotkaniu.

Urząd Gminy w Starej Kornicy zapewnia, że zaproszenie wysłał - potwierdzenie w załączniku.

Jak wynika z nadesłanej informacji, wojewoda podlaski nie jest jednak zaniepokojony sytuacją i uważa, że ją kontroluje: „sprawa jest znana i podejmowane są działania w kierunku uruchomienia skupu ze stref. Skup prowadzony jest z terenu powiatu monieckiego, zaś  z pozostałymi zakładami przetwórczymi Wicewojewoda prowadzi rozmowy w celu uruchomienia skupu. Ponadto prowadzona jest infolinia poprzez którą możemy się bezpośrednio kontaktować z rolnikami i z nimi współpracować.

Wicewojewoda zwrócił się również z prośbą o pilne wznowienie skupu przez dotychczasowe podmioty skupowe położone poza obszarem naszego województwa - rozmowy są mocno zaawansowane i prawdopodobnie w najbliższych dniach skup zostanie wznowiony.

Problemy ze skupem na bieżąco są monitorowane przez służby weterynaryjne i jeżeli zajdzie potrzeba wojewódzki lekarz weterynarii podejmie działania związane z przesunięciem ludzi z innych inspektoratów.”

Tyle informacja wojewody – a miejscowe radio radiobiper.info donosi, że 12 listopada tego roku w Bukowicach Kolonii, „W gospodarstwie towarowym Janusza Hoduna ubito w związku z <przerostem dobrostanu> 300 (trzysta) sztuk zdrowych świń. Tuczników nie udało się sprzedać. Żaden zakład przetwórstwa mięsnego nie zgodził się na ich przyjęcie. Zwierzęta były zdrowe.”

Zostały zutylizowane.

- W sobotę już skupiono u nas świnie od niektórych hodowców – mówi Ewa Szydłowska, przewodnicząca izby rolniczej w Łosicach. – Dzisiaj kolejne tuczniki są też odbierane. Może u nas też uda się coś sprzedać. Po raz czwarty zbadano krew od naszych świń, objawów choroby nie widzę, więc mam nadzieję, że sprzedamy. Wszystkie tuczniki przerosły, spodziewam się więc niskiej ceny. Nie wiem, jak wygląda sytuacja w gospodarstwach hodujących mniejsze ilości świń, bo z nimi też jest problem.

Koszt kilkakrotnego badania krwi w kierunku ASF  pokrywa budżet państwa. Badanie ważne jest dwa tygodnie, jeśli w tym czasie nikt nie kupi świń, trzeba badanie ponowić.

Więcej o kosztach badań: Wykrywanie ASF tylko w tym roku kosztowało już ponad 10 mln zł

Jutro ma się odbyć posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, poświęcone problemom hodowców ze stref ASF.

Podobał się artykuł? Podziel się!