- Komu ta ustawa ma służyć? Czy prawdą jest, że cudzoziemcom sprzedano poniżej 1% gruntów? Kolejne pytanie. Dlaczego rolnicy protestują, na Podkarpaciu również? – pytała wczoraj w Sejmie poseł Krystyna Skowrońska z PO podczas drugiego czytania projektu ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw.

- Pani Skowrońska widzi protestujących rolników – odparł minister Krzysztof Jurgiel. - Ja jakoś chodzę po Polsce i nie mogę ich zauważyć.

Ale poseł Dorota Niedziela z PO była innego zdania: - Oni są w Warszawie – stwierdziła.

Co miała na myśli? Może demonstrację PSL?

W dniu, kiedy projekt ustawy o rządowym projekcie trafiał pod obrady Sejmu, Polskie Stronnictwo Ludowe zorganizowało w Warszawie demonstrację „W obronie polskiej ziemi". Myliłby się jednak ten, kto szukałby podczas wystąpień argumentów przemawiających za tym, że którykolwiek z zapisów projektu godzi w polską ziemię. Przed demonstracją PSL opublikowało ulotkę wzywającą do udziału, zawierającą szereg zarzutów, do których punkt po punkcie natychmiast ustosunkował się rząd. Może to sprawiło, że na wiecu PSL argumentów nie było, były za to emocje.

„Własność ziemi świętym prawem. PSL Kętrzyn” – taki transparent wyróżniał się rozmiarami. Ponieważ już wcześniej czytelnicy z okolic Kętrzyna alarmowali nas, że ziemia należąca do ogromnego niegdyś PGR została w tej okolicy wykupiona przez obcokrajowców, zapytałam mężczyznę trzymającego transparent o to, jakie problemy są w ich okolicy. Ale nagle wyrósł między nami inny pan: - Ja odpowiem – stwierdził. I wysłuchałam opowieści o tym, jak to nie będzie mógł sprzedać hektara piasków nad jeziorem, który kupił od ANR. Nie będzie mógł zatem przeznaczyć pieniędzy na pozostałe 30-ha gospodarstwo, które chciał w ten sposób ratować w trudnej sytuacji, w jakiej jest w związku z kryzysem na rynkach. Pytam, czy byłoby łatwiej, gdyby musiał wypełnić podstawową normę obszarową, wymaganą w uregulowaniu z 5 sierpnia 2015 r. Nie, nie byłoby łatwiej, pan jest przeciwny jakimkolwiek ograniczeniom w sprzedaży ziemi. Na stałe mieszka w Kętrzynie, jest więc trochę takim miastowym rolnikiem, ziemię ma od ANR, nie po ojcu, ale broni swojego prawa własności, teraz zagrożonego. A czy jest na ich terenie zagrożenie związane z wykupowaniem ziemi przez cudzoziemców?