W końcu lutego prosiłam w Ministerstwie Rolnictwa o rozmowę z przedstawicielem ministerstwa na temat projektu zmian w zasadach sprzedaży ziemi – w końcu to bardzo ważna ustawa, a przy tym skomplikowana. Rolnicy mają wiele pytań i wątpliwości, dobrze byłoby je rozwiać.

„Najważniejsze założenia projektu ustawy zostały przedstawione przez ministra Jurgiela podczas piątkowej konferencji prasowej. Na ewentualne dodatkowe pytania będziemy odpowiadać drogą mailową” – odpowiedziała rzecznik ministra Małgorzata Książyk.

Od tamtej pory wysłałam do ministerstwa sześć listów mailowych, w niektórych było po kilka pytań. W ciągu półtora miesiąca nie przyszła żadna odpowiedź. Na niektóre tymczasem odpowiedziało życie. Niektóre zyskały natomiast życie dodatkowe – w postaci krytycznej oceny głoszonej przez przeciwników ustawy. Oceny przez wielu chętnie słuchanej, także wobec braku konkretów i informacji - i zamiast nich.

Za to wczoraj – niespodzianka. Ministerstwo postanowiło widać samo odpowiadać na pytania w tej sprawie. Zamieściło na swojej stronie internetowej zakładkę pod wiele obiecującym tytułem: „Ustawa o ziemi - pytania i odpowiedzi”. W treści informacji tylko jedno – niezbyt udane pod względem stylistycznym i ortograficznym, ale za to wielce obiecujące - zdanie: „Masz pytanie w sprawie przyjętej przez Sejm RP ustawy o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw z 31 marca 2016 r. wyślij je na adres: ustawaoziemi@minrol.gov.pl” .

Dodano do tego zachęcający banerek – znów niezbyt szczęśliwie zapisany, ale też obiecujący – „Masz pytanie – klinknij”. Ale „klinknąć” w żaden sposób się nie da – nie działa.

Ot, taka skarbonka na niechciane pytania.

Czy to punkt wyjścia, czy dojścia? Jak na punkt wyjścia – trochę późno. Jak na punkt dojścia – bardzo niewiele.

Ustawa regulująca sprzedaż ziemi zasługuje na więcej.

Podobał się artykuł? Podziel się!