- Dziś ogłoszono, że można składać wnioski w gminie o szacowanie szkód (wczoraj jeszcze żadnych decyzji nie było) – powiedziała nam wczoraj czytelniczka, o  której kłopotach z doprowadzeniem do powołania komisji szacującej straty już informowaliśmy.  - Termin 24 lipca i warunek: uprawa musi być na polu. Czyli wójt dał 3 dni na złożenie wniosku (gdzie trzeba się jeszcze pofatygować i wybrać do ARiMR po ksero wniosku za ich poświadczeniem). Co najśmieszniejsze, z racji suszy u nas żniwa są zaawansowane i większość zwłaszcza z tych słabych stanowisk upraw jest już sprzątniętych. Zanim komisje wybiorą się na pola nie będzie co szacować. W piśmie wójt informuje jedynie o możliwości otrzymania pomocy w formie kredytu preferencyjnego (o innych możliwościach nie ma słowa), co zniechęca do składania wniosków kolejnych rolników. To tyle w skrócie, jak u nas sprawy postępują.

A jak postępują sprawy w ministerstwie? 14 lipca zapytaliśmy: „rolnicy sygnalizują niechęć gmin do występowania do wojewodów o powołanie komisji szacujących straty spowodowane suszą. Jaki sposób postępowania przyjąć, aby doprowadzić do powołania takiej komisji? Jakie są podstawy prawne do powołania komisji szacujących straty? Czy jest to taki tryb postępowania, jak przy klęsce żywiołowej? Czy praca w komisjach jest płatna? Skąd niechęć gmin do występowania o szacowanie strat? Jaka jest skuteczność działania takich komisji, działających przy innych okazjach, np. po wymarznięciach w 2012 r. - ile gospodarstw zwizytowano, a ile otrzymało pomoc?”

Ministerstwo milczy.

Odpowiedziało natomiast na podobne wątpliwości wyrażone przez Krajową Radę Izb Rolniczych. Na stronie internetowej KRIR można przeczytać, że „zdaniem MRiRW wszelkie wątpliwości i zapytania dotyczące prac komisji należy kierować do właściwego wojewody.”

Podczas poprzedniego posiedzenia Sejmu minister zapowiadał pomoc dla rolników dotkniętych suszą po uprzednim oszacowaniu strat.

Podobał się artykuł? Podziel się!