„Jak widać wprowadzone zmiany w ustawie o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich wpłynęły na większe zainteresowanie producentów rolnych zawarciem umów ubezpieczenia” – tak podsumowało MRiRW spotkanie zorganizowane 27 lipca w ministerstwie „w  celu wypracowania rozwiązań umożliwiający poprawę funkcjonowania systemu ubezpieczeń rolnych w kierunku zapewniającym stabilność produkcji rolniczej”.

Jest więc co poprawiać, czy jest dobrze, albo chociaż – lepiej?

„Według stanu na 30 czerwca ubezpieczono zaledwie 1.858.507,05 ha upraw rolnych, w I półroczu br. zawarto 106 824 umowy ubezpieczeniowe. Miało być lepiej – ale nie jest” – napisałam 21 lipca, opierając się na wstępnych danych za 2017 r.

Więcej: Fiasko reformy ubezpieczeń

Czy to „zaledwie”, czy może „aż”?

Przyjrzyjmy się danym za 2015 i 2016 rok.

W 2015 r.:         

Liczba umów ubezpieczenia upraw rolnych[szt]: I półrocze - 79.647; II półrocze - 59.425               

Powierzchnia ubezpieczonych upraw [ha]: I półrocze - 1.077.826,38; II półrocze 1.745.779,91    

W 2016 r.:

Liczba umów ubezpieczenia upraw rolnych[szt]: I półrocze 90.733;  II półrocze   26.160

Powierzchnia ubezpieczonych upraw [ha]: I półrocze 1.335.000,00;  II półrocze 1.004.578,28

Udostępniając te dane ministerstwo dodało, że "dane dotyczące 2017 r. będą dostępne w roku 2018”.

Czy można uznać, że jest większe zainteresowanie umowami ubezpieczeniowymi?

W 2016 roku zwiększono dopłaty do składek płaconych przez rolników, nie zwiększając puli na te dopłaty. Jak widać, zwiększyło to zainteresowanie rolników, którzy w I półroczu 2016 r. ubezpieczyli o ok. jedną trzecią więcej upraw, niż rok wcześniej. Doprowadziło to do krachu systemu w II półroczu – nie wystarczyło pieniędzy na dopłaty do składek  i rolnicy nie mogli jesienią zawierać dotowanych umów. W sumie w 2016 roku ubezpieczono więc mniej, niż w roku 2015. W drugim półroczu 2016 roku ubezpieczono natomiast powierzchnię o ponad 700 tys. ha mniejszą niż rok wcześniej w analogicznym okresie.