10 lipca 2014 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, odpowiadając na pytanie prawne Naczelnego Sądu Administracyjnego:

„Art. 27 ust. 1 w związku z art. 26 ustawy z dnia 13 października 1995 r. – Prawo łowieckie (Dz. U. z 2013 r. poz. 1226 oraz z 2014 r. poz. 228) przez to, że upoważnia do objęcia nieruchomości reżimem obwodu łowieckiego, nie zapewniając odpowiednich prawnych środków ochrony praw właściciela tej nieruchomości, jest niezgodny z art. 64 ust. 1 w związku z art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.”

Kwestionowany przepis głosi: „Podziału na obwody łowieckie oraz zmiany granic tych obwodów dokonuje w obrębie województwa właściwy sejmik województwa, w drodze uchwały, po zasięgnięciu opinii właściwego dyrektora regionalnej dyrekcji Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i Polskiego Związku Łowieckiego, a także właściwej izby rolniczej."

Trybunał dał 18 miesięcy na poprawę przepisów i dopisanie do podmiotów decydujących o granicach obwodów jeszcze właścicieli ziemi.

Czas minął – zmian w prawie nie ma. Kwestionowany art. 27 obowiązuje do 21 stycznia 2016 r.

Niestety nikt nie pytał Trybunału Konstytucyjnego, jak ma się do prawa własności konieczność doświadczania szkód czynionych przez dzikie zwierzęta na polach rolników i brak za nie odszkodowań.

Podjęto zatem prace, które niekoniecznie miały doprowadzić do poprawy sytuacji w tym zakresie.

I niewiele wskazuje na to, aby miało się to zmienić.

Zmiana „Prawa łowieckiego” była zapowiadana przez PiS jako sprawa pilna, do natychmiastowego rozwiązania. Czy będzie przeprowadzona nowelizacja, tak aby rolnicy mogli decydować o tym, czy godzą się na istnienie na ich ziemi obwodów łowieckich?  Jak zgoda taka wpłynie na możliwość otrzymywania odszkodowania za szkody wyrządzane przez dziką zwierzynę?

W projekcie ustawy Prawo łowieckie zespół rolny PiS proponował utworzenie Funduszu Odszkodowawczego, do którego środki miałyby wpłacać koła łowieckie z terenu dawnego starostwa. 

Czy tak obszerna nowelizacja może być jednak przeprowadzona "od ręki"? Trzeba wątpić, czy presja czasu sprzyja teraz rolnikom. Ministerstwo Rolnictwa pytane o stan prac nad tym zagadnieniem odsyła do Ministerstwa Środowiska. To dotychczas miało jednak inny krąg zainteresowań, niż ocena szkód rolniczych. Czy można zostawić mu do regulacji sprawę tak ważną z punktu widzenia rolników, nie uczestnicząc w pracach nad tym uregulowaniem? Zwłaszcza, że Trybunał Konstytucyjny w swoim wyroku nie odniósł się do kwestii szkód, nie ma więc potrzeby zmiany przepisów w tym zakresie.