PiS chce referendum – ale nie pyta o upoważnienie rządu do renegocjacji „Traktatu akcesyjnego”, tak aby utrudnić cudzoziemcom kupowanie ziemi w Polsce.

Pytanie w proponowanym wcześniej referendum - a podpisy pod wnioskiem o to referendum zbierało m.in. PiS -  brzmiało:

„Czy jesteś za zobowiązaniem rządu do pilnych renegocjacji Traktatu Akcesyjnego w zakresie wolnego obrotu ziemią dla obcokrajowców w Polsce uwzględniając, iż stanowisko rządu do zmiany w traktacie powinno być następujące: zakup polskiej ziemi przez obcokrajowców będzie możliwy od roku, w którym siła nabywcza średniej pensji Polaka będzie stanowiła minimum 90 proc. średniej siły nabywczej mieszkańców pięciu najbogatszych państw Unii Europejskiej?”.

Dziś kandydatka PiS na premiera poseł Beata Szydło poinformowała o złożeniu do prezydenta Bronisława Komorowskiego pisma z wnioskiem o dodanie trzech pytań do wrześniowego referendum. Nie ma wśród nich pytania o sprzedaż ziemi rolnej. Zmiana punktu widzenia PiS? Czy przyjęta 25 czerwca ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego wystarczy?

- Absolutnie nie – mówi europoseł Janusz Wojciechowski. – Ta ustawa nie wystarczy, ale zupełnie inaczej chcemy osiągnąć nasz cel. Jest nasz projekt ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego z druku 1659. Był zgłaszany jako poprawka PiS do przyjętej ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego i został odrzucony. Wrócimy do tej kwestii, jak będziemy mieli większość parlamentarną. Ta ustawa ostatnio uchwalona, PSL-owska, nie wprowadza żadnej ochrony ziemi - cudzoziemiec jeśli będzie chciał kupić ziemię, to ją kupi. To że tam kiedyś agencja czy rolnik skorzysta z prawa pierwokupu, to za mało. Ile osób korzysta z tego prawa? Poza tym wszystkie transakcje, które zostały już dokonane, będą mogły być zalegalizowane po 1 maja 2016 r. bez żadnych przeszkód. Nasz projekt blokował je, wykluczał zakup ziemi przez inne osoby niż rolnicy. Tak że nie ma na razie ochrony ziemi. To obłuda, jeśli się mówi, że taka ochrona jest. Prawo i Sprawiedliwość głosowało za tą ustawą, bo jakikolwiek ruch w tej sprawie jest lepszy niż bezruch, ale nową ustawę trzeba uchwalać. Do tego nie jest potrzebne referendum i renegocjacja traktatu. Jeślibyśmy tę sprawę podnosili, to istnieje groźba, że byśmy wtedy uznali, że nie możemy żadnej ochrony wprowadzić na gruncie obecnego prawa. Dobrym pomysłem było samodzielne referendum na temat ochrony ziemi czy połączenie tej kwestii z ochroną lasów, ale dawanie tego problemu w referendum dotyczącym wielu różnych spraw nie byłoby uzasadnione.