Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związek Pracodawców, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, odbywającego się od 18 do 20 maja w Katowicach, zwrócił uwagę na niebezpieczeństwa związane z negocjowaną przez UE umową o wolnym handlu z USA.

- Biorąc pod uwagę fakt, że cały obszar rolnictwa i żywności został zostawiony na koniec, nie  był negocjowany na początku, można mówić o dwóch rzeczach - stwierdził. - Po pierwsze: albo Komisja Europejska uznała, że jest to nie najbardziej znaczący obszar w gospodarce unijnej, i nie ma co za niego umierać, w związku z tym negocjują wszystko, wszystko po kolei, a potem powiedzą: nie, no wiecie co, to właściwie teraz już nie będziemy wszystkiego zmieniać, bo to nie ma sensu, a więc przenegocjujmy jeszcze ten ostatni obszar i jakoś to będzie, może wyjdziemy fifty-fifty. Może być również tak, że ponieważ mimo wszystko wiele krajów ma różne interesy, jeśli popatrzymy na saldo handlowe Unii Europejskiej ogółem ze Stanami Zjednoczonymi, to jest OK, jeśli chodzi o żywność, bo Unia Europejska ma bardzo dużą nadwyżkę w handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Jak się przyjrzeć w szczegółach, to się okaże, że my z tej nadwyżki możemy za dużo nie skorzystać. Dlaczego? Bo większość tej nadwyżki budują wina – czyli alkohole, wódka – tu mamy pewną szansę, oraz wyroby tytoniowe – tu też mamy szansę. To są te artykuły, które budują przewagę, nadwyżkę w handlu zagranicznym ze Stanami Zjednoczonymi. Jeśli teraz popatrzymy na interesy Francuzów – którzy nota bene też się boją tej umowy – to można by się było zapytać tak: dlaczego Francuzi nie są wielkim eksporterem winogron? Z bardzo prostego powodu: bo przerabiają je na wino i eksportują wino, na którym mają wielokrotnie większe bicie, czyli zwrot zainwestowanego kapitału, niż z winogron.

Jak podkreślał Andrzej Gantner, każdy kraj ma więc swoje interesy – podobnie Włosi wypracowali marki swoich serów i wędlin, będą więc zainteresowani eksportem. Natomiast kraje, które mogą eksportować głównie surowce, obawiają się otwarcia rynku ze Stanami Zjednoczonymi – głównie ze względu na efekt skali.

Sprawia on, że właściwie żaden z krajów UE nie jest w stanie konkurować z USA – w szczególności Polska ze swoim rozdrobnionym rolnictwem. Rodzi to obawy. Jest możliwość ustalenia kontyngentów – w tym kontekście mówi się np. o mięsie.