Projekt współfinansowany ze środków Narodowego Banku Polskiego

Wzięcie kredytu hipotecznego to jedna z niewielu decyzji, które można określić mianem „życiowych”. Pożyczamy poważną dla każdego domowego budżetu kwotę kilkuset tysięcy złotych, które będziemy spłacać przez najbliższe 20-35 lat. Dlatego na wybór banku oraz szczegółowe określenie zapisów umowy kredytowej nie powinniśmy szczędzić czasu. Jeżeli podpiszemy umieszczony na dole jednej z kartek, a zapisany drobnym drukiem paragraf nie rozumiejąc jego sensu to konsekwencje takiej lekkomyślności będziemy ponosić przez lata.

Zasada 1 – Przeczytaj całą umowę
Wydaje się to oczywiste, ale w praktyce wielu Polaków, także tych z tytułami naukowymi, w obliczu kłopotów przyznaje się, że w momencie składania podpisu nie znało albo nie rozumiało wszystkich zapisów umowy kredytowej.

- Przychodzą do mnie czasem ludzie, którzy wpadli w tarapaty. Kiedy czytam umowy pytam często: „Jak mogliście coś takiego podpisać? I słyszę w odpowiedzi: „Nie czytaliśmy, usłyszeliśmy od przedstawiciela banku, że taki jest standard umowy to ją podpisaliśmy” – cytuje przebieg rozmów z poszkodowanymi kredytobiorcami ekonomista Jan Woźniak, prezes zarządu spółki DSW-AFM. - Jeżeli ktoś kupuje pralkę na raty i coś przeoczy to pół biedy. Ale jestem nie raz zdziwiony, że ludzie wysoce wykształceni podpisują umowy na kredyt hipoteczny przy lekturze których włosy stają dęba. Radziłbym, szczególnie przy większych kredytach, odżałować 100-200 zł na prawnika, by on przejrzał warunki umowy.

Pamiętajmy, że nie musimy podpisywać dokumentów w placówce banku. Mamy prawo dokładnie i na spokojnie przeanalizować wszystko w domu. Jeżeli ktoś nam tego odmawia to warto zastanowić się nad wyborem innego banku.

Zasada 2 – Negocjuj równolegle z deweloperem i bankiem
W umowie na kredyt hipoteczny uczestniczą de facto trzy strony: klient, deweloper i bank. Dlatego, jeśli to możliwe, warto negocjować konkretne zapisy równolegle, by wszyscy rozumieli te same pojęcia, np. „koniec etapu II budowy”, jednoznacznie i akceptowali określone terminy. Bo powszechną pułapką, w którą wpadają kredytobiorcy, jest sytuacja, gdy prace budowlane z jakiegoś powodu zostają wstrzymane, deweloper żąda pieniędzy, a bank ich nie wypłaca.