Wielkopolska Izba Rolnicza wystosowała do premier Ewy Kopacz list wskazujący na problemy funkcjonowania komisji klęskowych.

Jak czytamy, przedstawiciele izb są członkami tych komisji, ale biorą udział w ich pracach bez jakichkolwiek wynagrodzeń (inni członkowie pracują w ramach godzin pracy) i nie mając ustalonych tak podstawowych warunków, jak biurowe.

„Zachodzi więc potrzeba jednoznacznego wskazania, które instytucje i w jakim zakresie mają zorganizować pracę komisji (np. udostępnić biuro wraz z wyposażeniem, zorganizować przejazd do poszkodowanych gospodarstw) oraz zapewnić obsługę administracyjno-biurową (materialną i osobową). Wiąże się to z potrzebą wskazania źródła finansowania kosztów ponoszonych na obsługę komisji” – postuluje WIR.

Zwrócono też uwagę na potrzebę ujednolicenia procedur i dokumentacji stosowanej przy obsłudze rolników poszkodowanych na skutek wystąpienia klęski – dotychczas wojewodowie robią to różnie, co może prowadzić do zróżnicowania zakresu pomocy państwowej w województwach.

„Zwracamy się więc do Pani Premier z prośbą o wypracowanie i przyjęcie systemowych rozwiązań, które określą i ujednolicą funkcjonowanie komisji od strony organizacyjnej i formalnej, jak również wskażą źródła pokrycia kosztów działalności tychże komisji” – kończy swój list WIR, a to zestawienie problemów wyjaśnia też, dlaczego gminy tak niechętnie powołują komisje. Trudno oszacować straty, trudno zrobić to obiektywnie, a na domiar złego na koniec gmina traci podatek.

Przypomnijmy, że podobne obserwacje można było poczynić w 2012 roku, podczas wymarznięć i szacowania strat po nich.