Wczorajsza informacja o znalezieniu pod Warszawą dzików chorych na ASF zelektryzowała naszych czytelników.

Więcej: ASF u dzików jest już nad Wisłą

- Mamy potwierdzone dwa przypadki chorych dzików:  w gminie Nieporęt (w miejscowości Stanisławów I) i w gminie Jabłonna – przyznaje dr n. wet. Maciej Wierzchoń, powiatowy lekarz weterynarii w Nowym Dworze Mazowieckim. – Na pewno będzie wyznaczona czerwona strefa między rzekami Wisłą i Narwią. Teren ten jest na szczęście dobrze izolowany tymi rzekami. Na szczęście też nie ma tu znaczących hodowli świń: u jednego rolnika jest ok. 120 sztuk, mamy też 3 czy 4 stada drobne, liczące po kilka sztuk, jedno stado jest wolnowybiegowe.

W jakich okolicznościach znaleziono dziki?

- Oba chore dziki najprawdopodobniej pochodzą z wypadków komunikacyjnych. Pierwszego znaleziono  4 listopada przy drodze, drugiego 14 listopada kilkanaście metrów od pasa drogowego. To pierwszy przypadek w Polsce – poza strefami ochronnymi – aby dodatni wynik dało badanie dzików z wypadków. Na naszym terenie trwał dotąd rutynowy monitoring ASF, bez żadnych podejrzeń choroby.

Teraz działania nie będą już rutynowe:

- W przyszłym tygodniu z pomocą wojska ruszymy na poszukiwania padłych dzików, akcję powtórzymy w grudniu i w styczniu. Pod koniec tygodnia będą też przywiezione dwie pierwsze chłodnie i rozpocznie się odstrzał sanitarny dzików – zapowiada dr n. wet. Maciej Wierzchoń. – Chcemy chorobę zamknąć na tym terenie i zlikwidować.

A czy nie jest niepokojące, że tereny te są bardzo uczęszczane i chorobę łatwo będzie roznieść po okolicy?

- ASF nie przenosi się tak łatwo. Na butach się go nie przeniesie. Inaczej mielibyśmy go już za Odrą – tłumaczy powiatowy lekarz weterynarii w Nowym Dworze Mazowieckim.

I nie obawia się – jak powiatowy z Białej Podlaskiej - masowego zarażenia świń od dzików:

- Gdyby choroba z Europy była tak zjadliwa, jak w Afryce, to już dawno byłaby w Niemczech i Holandii. Jednak w naszym klimacie ASF szerzy się wolniej i wolniej się ją zwalcza.

Czy powinniśmy teraz się obawiać przejścia choroby dalej, przez Wisłę, a może i za Odrę?

- Myślę, że gdy ASF dotrze do Niemiec i innych państw, które mają dużo świń, od razu zmieni się ranga problemu. Obserwowaliśmy to już na innych chorobach. Myślę że zostanie rozdzielona kwestia ASF u świń i u dzików, a maksymalny nacisk położony będzie na bioasekurację posuniętą aż do odizolowania gospodarstw ze świniami od otoczenia. Zmieni się też ocena problemu – ważna stanie się ochrona gospodarki i świń, a nie zwalczanie choroby u dzików. W chwili obecnej niezależnie od sposobu zabezpieczenia stada świń, nawet idealnego,  wystarczy przypadek u dzika w pobliżu i mamy obszar objęty ograniczeniami, czyli również restrykcje dla hodowcy – zauważa dr n. wet. Maciej Wierzchoń.

 

 

Podobał się artykuł? Podziel się!