PARTNERZY PORTALU
partner portalu farmer.pl partner portalu farmer.pl

KOMENTARZE DO TEKSTU:

tylko kto to czyta

młody rolnik, 2012-08-02 22:10:08

cos te profesory dużo piszą

nie profesor ukasz, 2012-08-02 22:00:00

Badania rolnicze wchodzą w zakres nauk stosowanych, użytecznych dla rolnika. Stad w instytutach gros tematów stanowią zagadnienia związane z praktyką rolniczą, np. nowe odmiany roślin uprawnych, efektywność nowych środków ochrony roślin, efektywność żywienia zwierząt i ich zapotrzebowanie na składniki pokarmowe. Tematy z tego zakresu nie mają szans w Narodowym Centrum Nauki. Przegrywają z tematami dotyczącymi np. żabki zielonej czy wilka w ekosystemie, a także z naukami z dziedziny biotechnologii. Z drugiej strony system oceny naukowców wymaga publikowania prac naukowych podstawowych, bo one mają szanse na cytowania i końcowy wskaźnik naukowca jakim jest h-indeks. Jakie więc ma szanse pracownik instytutu aby uznano go za wartościowego pracownika nauki. Uciekać od badań stosowanych. Podobnie ocenia się instytuty i uczelnie. Jeśli nie masz cytowań, nie masz h-indeks conajmniej 4-5, marne szanse na pozyskanie grantu. Panie Redaktorze, a Pan pisze zbliżyć nauki rolnicze do potrzeb praktyki. Jedynym wyjściem jest powołanie Komitetu Badań Rolniczych, podporządkowanie go Ministerstwu Rolnictwa i odcięcie go od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W przeciwnym razie będzie katastrofa nauk rolniczych. W minionych latach finansowanie nauk rolniczych było 2-3 razy wyższe jak obecnie. Zapytajcie obecnie już emerytowanych profesorów. Była koordynacja badań, była ona we wiodących 2-3 instytutach, katedry i profesorowie uczelniani mogli uzyskać badania zlecone na określony fragment zagadnienia. Po 4-5 latach było podsumowanie, a potem kolejne reformy i tak nieustannie od 1970 roku, co 10-12 lat zmian. Wcześniejsze wypowiedzi uznaję za obiektywne i trafne.

też profesor, 2012-08-02 11:28:01

Bodaj w 1993 r. rozpoczął działalność Komitet Badań Naukowych (KBN), złożony z Komisji Badań Podstawowych i Stosowanych. Wszystko szło dobrze. Współczynnik sukcesu w staraniach o granty wynosił 25-30%. Po 2-3 podejściach, gwarantowało to sukces. A dzisiaj, po reformie nauki 3% sukcesu. To śmiech i żarty z pracowników naukowych. Siedzą po nocach, piszą, uzgadniają współpracę, a potem dowiadują się, że grant ich został pozytywnie oceniony, lecz nie może być finansowany ze względu na brak środków. Kilkukrotnie występowałem o środki unijne z Programów Ramowych. Do czasu, kiedy ktoś mi uświadomił, że mogę być co najmniej podwykonawcą, a nie kierownikiem projektu. Kolega który uczestniczył jako podwykonawca w projekcie unijnym co 3 miesiące składał raport z realizacji, 25% czasu zajmowało mu pisanie raportów, zaś na wyniki analiz z laboratorium czekał co najmniej 6 miesięcy. Powiedział mi, już nigdy więcej. Drogi czytelniku, liczę że tych słów nie będą czytać młodzi naukowcy. Wychowałem kilku profesorów tytularnych, kilku doktorów habilitowanych i ponad dziesięciu doktorów nauk rolniczych. Jestem właścicielem kilku patentów, około 200 oryginalnych prac naukowych, 450 cytowań, h-index 12. Zasoby mojego optymizmu już się wyczerpały. Włączam hamowanie, zgodnie z mentalnością ślązaków. Kiedyś brata inżyniera w Rafinerii Czechowice zaprosił na kawę i ciastko jego podwładny. Było to w dawnych czasach (PRL). Zapytany z jakiej to okazji, czy może został dziadkiem, odpowiedział w ten sposób "Za dziesięć roków, idę na emeryturę".

profesor zwyczajny, 2012-08-02 09:08:54

Jeszcze kamyk do organu założycielskiego instytutów rolniczych. W Ministerstwie Rolnictwa nauką rolniczą na poziomie średnim (technika rolnicze) i wyższym (instytuty) zajmował się Departament, obecnie są to 3-4 osoby. Ministerstwo odcięto od środków finansowych na badania, tym samym czuje się zwolnione z troski o instytuty. Sytuacje ratują Programy Rządowe finansujące badania w czasie 5 lat. Granty nie mogą być podstawą egzystencji instytutów. Na uniwersytetach środki na utrzymanie bazy materialnej, budynków, pensji idą z innych źródeł. Granty dla nich to nowoczesna aparatura, a 30% to dodatek do pensji. Czy z grantów można utrzymać bazę materialną instytutów? Tak sądzić może tylko ktoś kto nie wie o czym mówi. Zamiast dodatku do pensji w instytucie, sporadycznie nagroda dyrektora. A sprawa doradztwa rolniczego. Od 15 lat pracownicy ODR-ów nie przyjeżdżają na seminaria do instytutów, bo rzekomo nie posiadają środków finansowych. Po 1990 r. twierdzili, że dla nich najważniejsze są biznes-plany, pisanie wniosków o fundusze unijne itp. Doradztwo merytoryczne poszło "w krzaki". Wojewodowie często wykorzystują ich do własnych celów, np. spisy rolne. Obserwowałem jak to działa w Niemczech. Funkcjonuje tam doradztwo państwowe i prywatne. Rolnik wybiera doradce. To państwowe bliższe jest programom unijnym, to prywatne zagadnieniom merytorycznym. A w Holandii, doradca opiekujący się daną gminą, posiada zapisy dotyczące gospodarstw którymi się opiekuje, wie które pole w którym roku obsiano nową mieszanką traw. Obserwując to, wróciłem do kraju smutny i zatroskany. Minęło kilka lat i nic się nie zmieniło. Nie lubimy uczyć się od innych, nie lubimy podglądać i nowinek przenosić na własny grunt. Jest to nasz mankament, taka genetyczna ułomność. Wiele spraw można inaczej zorganizować, ale trzeba się uczyć od innych. My wolimy uczyć się na własnych błędach, bo my wiemy lepiej, "bo znamy własną specyfikę", ale taka postawa kosztuje dużo środków i czasu. Jest to postawa nie naukowców, ale urzędników zarządzających naukami rolniczymi.

profesor, 2012-08-02 08:53:08

Nie wszystkie instytuty Ministra Rolnictwa są dobre, ale są niepowtarzalne. Po 1950 r. nie wrócono do jednego narodowego instytutu badań rolniczych jak przed 1939 r. (PINGW Puławy), lecz utworzono kilkanaście (branżowych) jednostek, jak np. IUNG, IHAR, IZ, PIWET, IOR, ISWiK. Podobnie było w większości krajów poza Francją (INRA). Moim zdaniem najlepsze rozwiązanie wdrożono w Anglii. Środki na badania rolnicze wydzielono z Min. Nauki., utworzono 10 instytutów branżowych, każdy maks. z dwoma zakładami doświadczalnymi, przyznane środki na badania dzieli gremium złożone z dyrektorów instytutów, plan badań zatwierdza minister rolnictwa. Czego nie mogą zrobić instytuty zleca się uniwersytetom. W Polsce profesorowie uniwersytetów wstydzą się nazwy "rolnictwo", zamieniając nazwę uczelni na "uniwersytet przyrodniczy", mamy zatem tylko jeden uniwersytet rolniczy w Krakowie, wierny tradycji studiów rolniczych na UJ od początku XIX w. Inne Wyższe Szkoły Rolnicze, później Akademie Rolnicze, dla pozyskania studentów zmieniają nazwę, co jest czystym kamuflażem. W USA kadra uniwersytetów stanowych, wydziałów rolniczy posiada angaże np. 50% nauczanie, 50% badania.
W Polsce zliczając kadry, przyjmuje się że 100% czasu pracy kadry uniwersyteckiej to badania. W wyborach do gremiów samorządowych, pracownicy instytutów przegrywają, bo wychodzi że jest ich 10-15%. W początku 1990 r. mieliśmy doradców zagranicznych d/s nauki, za czasów Pani Premier Suchockiej. Zrezygnowano z ich usług uważając że my jesteśmy mądrzejsi i lepiej znamy się na wszystkim.

doktor, 2012-08-02 08:26:08

Finansowanie instytutów rolniczych podległych Ministerstwu Rolnictwa zmniejsza się co roku o 20%. Za 3-5 lat będzie po nas, pomimo że merytorycznie jesteśmy lepsi od wielu uniwersytetów, zajmujących się tymi samymi sprawami. Naszym grabarzem będzie Pani Kudrycka. Nasze granty nie mogą się przebić bo dotyczą praktycznych aspektów (nauk stosowanych). Z drugiej strony nie ma dużych przedsiębiorstw gotowych sponsorować badania rozwojowe. Granty to czysta fikcja. Na 1200 projektów zgłoszonych do NCBR do finansowania skierowano 3%, tj. około 36 projektów. Panuje totalny chaos w nauce, brak jakiejkolwiek koordynacji. Skromne środki
zostają rozproszone na zagadnienia odległe od siebie. Współczuję młodszym kolegom.

profesor, 2012-08-02 08:00:00

Przez ostatnie 20 lat Instytuty nie wiedziay czego oczekuje od nich organ założycielski, oraz wybrańcy narodu. Tym sposobem pozostali tam; stara wykruszająca się kadra i BMW(Bierny, Mierny,Wierny). Czyli klepie się ciągle podobne tematy badawcze lub sprawdza się to, co od dawna stosuje praktyka. Produkuje się tytuły naukowe nic nie dające i w rezultacie mamy profesorów, którym się wydaje, że pouzyskaniu tytułu na wszystkim się znają, a poziom inteligencji nie odbiega od poziomu bardziej bystrego robotnika. Nauka wymaga trzęsienia ziemi, a nie tylko zwiększenia nakładów.
1. Trzeba zwiększyć wymagania ale i zwiększyć wynagrodzenie.
2.Kandytaci na uczonych powinni najpierw przejść testy na inteligencję. Może wtedy te badania naukowe będą bardziej sensowne i przydatne w praktyce.
3.Trzeba zmienić zasady zatrudniania i wynagradzania uczonych.
4. Odchudzić i odmłodzić kadrę zatrudnioną w Instytutach.
5. Zmienić Ustawę o JBR.

A.Krzak, 2012-08-02 07:53:23



BĄDŹ NA BIEŻĄCO


RYNEK, KONTRAKTY, KOMENTARZE


» WSZYSTKIE WYDARZENIA

EKSPERCI FARMERA

OFERTY

TU KUPISZ FARMERA

FORUM FARMERA

Marecki

Zdjęcie przed chwili. Wbrew temu, co zaraz powiecie ;) nie jest za rzadki, bo taki miał być. O rzadkim siewie już tu było, a ja...

jarki

to moja naj naj uprawa tego roku :)   A jak wyglądają Wasze strączkowe bo tylko plony nas ratują  Jurgiel i dobra...