PARTNERZY PORTALU
partner portalu farmer.pl partner portalu farmer.pl

KOMENTARZE DO TEKSTU:

Baca56 streszczaj sie chlopie

rilnik, 2013-12-20 21:34:18

Odgrzewam stary temat, ale właśnie życie dopisuje ciąg dalszy.
Wklejam w tym miejscu dzisiejszy komentarz do artykułu n/t zakładów mięsnych i grup producenckich:
Nasza niewielka grupa producencka osiągnęła planowaną wielkość sprzedaży i kilka dni temu wypełnialiśmy wniosek o należną nam płatność wynoszącą 5% od sprzedaży.
Jak dotąd jedyne wsparcie jakie otrzymaliśmy ograniczało się do pieniędzy na promocję - czyli na festyny, bankiety, materiały reklamowe. Wszystkie "twarde" inwestycje (zakład rozbioru i jego wyposazenie, samochód, sprzęt chłodniczy, pakowaczka itp) finansowaliśmy z własnych pieniędzy. Podczas wypełniania formularzy wniosku o płatność natrafiliśmy na pewne niejasności, zasięgnęliśmy "języka" w ARiMR regionalnym i (na wszelki wypadek) w ARiMR w Warszawie. W czym był problem?
Część bydła Grupa odsprzedaje dalej pośrednikom i zakładom mięsnym - co jest udokumentowane fakturami. Część ubijamy, rozbieramy, konfekcjonujemy i sprzedajemy bezpośrednio odbiorcom indywidualnym. Jeśli nabywcą jest hotel, restauracja czy np. agroturystyka, wystawiamy fakturę. Drobna sprzedaż detaliczna (w naszym sklepiku, na jarmarkach ekologicznych itd) dokumentowana jest paragonami z kasy fiskalnej, Nie mamy prawa żądać od detalicznego klienta podania danych, jeśli wystarczy mu paragon.
Otóż do tej detalicznej części sprzedaży przechodzącej przez kasę fiskalną DOPŁATA NIE PRZYSŁUGUJE !!!
W ARiMR w Warszawie powiedziano nam, że podobne problemy już występowały (np. grupa "mleczarska" która prowadzi sprzedaż przez mlekomaty), i że w tej sprawie istnieje oficjalna interpretacja ministerstwa, która sprzedaż detaliczną wyklucza za wsparcia.
W uzasadnieniu podano, że grupy producenckie mają działać na rynku hurtowym, nie detalicznym.
Jak się do tego mają te wszystkie slogany o "rynkach lokalnych", o roli grup producenckich w skracaniu łańcucha żywnościowego "od pola do stołu", o sprzedaży bezpośredniej, o rozwoju bazarów itd?
Slogany, frazesy i piękne hasła pod niezorientowaną publiczkę, a rzeczywiste działania - dokładnie w przeciwnym kierunku. Realnie jest twarda obrona interesów pośredników i przetwórców, aby przypadkiem rolnicy nie zaczęli im robić konkurencji.

baca56, 2013-12-20 19:37:38

Autor - niezły artykuł, dobre intencje, ale przerost formy nad treścią. Tak można pisać pracę magisterską,a nie artykuł , który ma dotrzeć do szerszego grona rolników. No chyba, że w zamyśle miał być zrozumiały tylko dla niektórych.
@baca- bdobry komentarz
Dodam tylko, że większe gospodarstwa nie są zainteresowane, sprzedażą produktów przez spółdzielnie (sprzedażą, a nie przetwórstwem, bo to na razie- jak wyjaśnił @baca- jest niemożliwe) bo dysponując większymi partiami surowca potrafią go sprzedać w tej samej cenie, co spółdzielnie czy grupy zatrzymując cały zysk dla siebie. Koszta utrzymania spółdzielni (infrastruktura, administracja, podatki, inwestycje) są finansowane z zysku , co stanowi przedsięwzięcie nieopłacalnym. Sytuacja pewnie się zmieni po wprowadzeniu podatku dochodowego w rolnictwie (jesli ustawodawca nie skopie sprawy i nie wprowadzi podwójnego opodatkowania). Nadzieje na to, że Państwo odejdzie od nadmiernej regulacji ustawodawczej w dobie, gdy wzięło się ono nawet za regulację długości psiego łańcucha wydają mi się raczej płonne.

s, 2013-12-09 17:41:11

SPÓŁDZIELNIE -- spółdzielnie są wzorcem naszym ,są tworzone nawet w USA kojarzyło się z komuną ,, to nieprawda ,cała światowa nauka uczyła się u poznaniaków ,, powołali stowarzyszenia i fundacje ,ale nikt nie pomaga rolnikom ,,także nowe instytucje ,, dali środki od 1996 r, mało wykorzystane ok 20 % i każda gmina musi mieć spółdzielnie nawet jak wszystko zlikwidowane ,środki dodatkowe załatwili ,, nauka najpierw przedstawia na sympozjum ,zatwierdza wnioski do UE i wszystkich rządów na całym świecie jest obowiązujące wysyła wnioski ,, -- dlaczego ? każdy mieszkaniec gminy ,ulicy dzielnicy jest współwłaścicielem i pracownikiem ,cześć zysków przeznaczając na rozwój i pracę , -- efektywne wykorzystanie sprzętu który jest drogi , rolnicy muszą mieć przetwórnie i badać produkty ,przetwarzać i sklepy , gdyż nie będzie datacji , muszą mieć dochody z różnych źródeł ,aby żywność była tania ,,, uzasadniono , w pierwszej kolejności ,rolnictwo , ponieważ tylko w Polsce rolnicy posiadają wiedzę jak upiec pieczywo ,gotować ,potrawy i przetwory , o ziołach ,i leczyć i świat musi się uczyć ,, TAKA JEST STRATEGIA PRZYSZŁOŚCI

ATEM, 2013-12-09 14:18:13

Artykuł bardziej zawiły niż ustawa o VAT.
Pewnym przejawem spółdzielczości są już grupy producenckie. Dalsza organizacja, w obecnych warunkach rynkowych może nie mieć sensu, gdyż owe "wieże" łatwo nie oddają pola i nie wpuszczą konkurencji. Dbają o swoją pozycję i starają się marginalizować wszelkie działania mogące zaszkodzić ich interesom. Jako przykład przytoczę bardzo krytyczne wypowiedzi przedstawicieli "Polskiego Mięsa" dotyczące uboju gospodarczego, z naciskiem na jego ograniczenie lub wręcz delegalizację. Jako liczące się zrzeszenie przetwórców mięsa może lobbować, opóźniać wprowadzenie regulacji prawnych normujących sprzedaż produktów przetworzonych wprost z gospodarstwa. Kilka grup producenckich przejęło ZM SALUS.
Ostatnio czytałem, że próbują uzyskać upadłość układową, by uratować firmę. Nie wiem jak sytuacja wygląda obecnie.

T.B., 2013-12-08 20:56:28

Artykuł intrygujący, szkoda że napisany bardzo hermetycznym językiem, którego nie opanowałem w dostatecznym stopniu. Niestety, nie znalazłem żadnego tłumacza, muszę więc polegać na tłumaczeniu własnym, zapewne niedoskonałym. Chcę się odnieść do kilku, bardziej dla mnie zrozumiałych fragmentów.
"Praca zespołowa nie jest rolnikom obca (...)Jednak gdy przychodzi do strategii rynkowych, fenomen współpracy załamuje się. (...) W polskim rolnictwie indywidualnym dominuje bowiem prosta zależność. Im dalej od gospodarstwa (w wymiarze działalności), tym mniejsze zaufanie rolnika do otoczenia gospodarczego i regulacyjnego." Dalej autor wyjaśnia, że to zdrowy przejaw instynktu samozachowawczego. "Zwyczajnie, rolnik działa w ramach własnej firmy i gospodarstwa. Jeśli ma poza nie wyjść, traci poczucie bezpieczeństwa i nie potrafi powiązać tradycyjnego gospodarowania z działalnością gospodarczą"
To nie jest tak, że "nie potrafi". Tylko że poza gospodarstwem naprawdę zaczyna się pole minowe - stąd nieufność i niechęć do wychodzenia poza swoje opłotki. Mamy precyzyjnie wyznaczone pole jakiej-takiej (ciągle zresztą ograniczanej) swobody działania: od miedzy do miedzy.
Nazwijmy konkretnie niektóre z owych "min". Pierwsza z nich (jak wydaje się zauważać autor) polega na tym, że działalność rolnika wykraczająca poza prostą produkcję rolną może być zaklasyfikowana jako "pozarolnicza działalność gospodarcza" - z sankcjami w postaci konieczności prowadzenia pełnej księgowości, z możliwością bezpowrotnej utraty "stażu" i składek latami odprowadzanych do KRUS, z koniecznością poddania się kontroli przez następnych kilka dolegliwych instytucji (Weterynaria, US, Sanepid, i mnóstwo innych.). Druga (i nie ostatnia) mina - pole działań gospodarczych poza miedzą gospodarstwa jest w całości zagospodarowane - wszyscy którzy cokolwiek jedzą (czyli naprawdę wszyscy) gdzieś już się w tą żywność zaopatrują, cały rynek jest zagospodarowany przez podmioty wielokroć silniejsze od rolnika (czy grupy rolników). Te podmioty są z reguły zorganizowane w mniej lub bardziej formalne korporacje, kartele, grupy, zmowy cenowe itd. Co więcej, jak autor w innym miejscu zauważył, taki podmiot "w pełni kontroluje (...) pozostałe figury, a więc jest silniejszy (np. jako wieża ma lepsze rozeznanie rynku), może wykonywać większą gamę ruchów (logistyka), przez co bardziej wpływa na decyzje strategiczne gracza i pośrednio autora reguł (np. legislatora)."
Zwłaszcza ten wpływ na reguły gry jest istotny, przy czym niekoniecznie jest on jedynie "pośredni". Z tym zagrożeniem walczyć się nie da, zwłaszcza gdy się (jak rolnicy) nie posiada w praktyce reprezentacji politycznej.
To nie jest irracjonalna chłopska nieufność - ona wynika z całego ciągu negatywnych doświadczeń. Częsta jest zmiana reguł gry, zwykle zbyt drastyczna, niespodziewana, rewolucyjna, preferująca "inne" grupy i boleśnie dotykająca rolnika, który (z racji dużej, przyrodzonej "inercji" działalności czysto rolniczej) nie ma dość czasu i środków aby elastycznie zareagować - w efekcie to głównie on ponosi straty. Przygotowania do takiej zmiany reguł zwykle odbywają się w tajemnicy, we mgle dezinformacji, kłamstw i plotek. Zestawmy choćby oficjalne enuncjacje n/t nowej WPR czy nowego PROW z tym, co się w końcu z tego dymu wyłania w praktyce.
Dalej (jak się wydaje) Autor postuluje by "atrybuty innych figur i graczy (skup, przetwórstwo, handel, usługi konsumenckie) skupione zostały w rękach pionka, a więc wokół i w ramach gospodarstwa rolnego."
Brzmi to pięknie. W praktyce zapewne miałoby to ( w pewnym uproszczeniu) oznaczać, że po prostu rolnicy sami biją świniaki, robią szynki i kiełbasy, i mąkę i chleb i sprzedają to bezpośrednio konsumentom. A jeśli okaże się to konieczne, to samorzutnie, bez żadnego "zaganiania do spółdzielczości" wytworzą takie formy współpracy czy "integracji", jakie będą im w danej sytuacji najbardziej odpowiadać. Czyli co w praktyce? Od nowa jeszcze raz budować "nasze" zakłady mięsne, cukrownie, Elewarr-y, sieci dystrybucji? OK, to jest do zrobienia, zwłaszcza że póki co to my, rolnicy mamy jeszcze monopol na dostawy surowca.
Ale jak to ma się odbyć "bez walki"? Mamy wierzyć w to, że "wieże" rozstawione strategicznie na całej szachownicy będą się temu biernie przyglądać, zwłaszcza gdy mają możliwość wpływu na reguły gry?.
Przede wszystkim - obecne reguły gry nie pozwalają wychylić nosa poza własny zagon...
Autor wydaje się zakładać że całe to "pole minowe" wokół chłopskich zagonów wynikło jedynie z jakiegoś przypadku, braku rozeznania, pomyłki, i że "państwo jako prawodawca (...) z chwilą uświadomienia sobie tego stanu rzeczy zacznie postępować racjonalnie, tj. tworzyć otoczenie ku temu, by jak najszersze spektrum rozwiązań integracyjnych mógł wytworzyć rynek".

To założenie jest całkowicie błędne! Nie przypadkiem, nie przez pomyłkę! Nie wierzę, że Autor nie zdaje sobie z tego sprawy. Państwo postępuje racjonalnie, tylko realizuje zupełnie inne cele niż te, które o których mówi Autor.
No i pamiętajmy - nie ma wolnego rynku w produkcji żywności z tego względu, że rolnictwo jest dotowane. Ten, kto rozdziela dotacje decyduje o praktycznie wszystkim, dowolnie deformując rynek.
Tu już zresztą chodzi nie tylko o profity krajowych "wież" kontrolujących rynek handlu, przetwórstwa i dystrybucji żywności i bardzo silnie powiązanych z tutejszymi legislatorami. Tu jeszcze trzeba (kontynuując szachową analogię) wziąć pod uwagę organizatorów całego turnieju a także tych, którzy w ostatecznej instancji mogą (przy niekorzystnym dla nich przebiegu partii) po prostu kopnąć stolik.
Odnoszę wrażenie, że Autor bał się wyrazić wprost, czytelnym językiem rewolucyjny, antysystemowy postulat wolności gospodarczej dla rolników!
Niestety, nie ma na to w praktyce żadnych szans. Chyba że to my, pionki przewrócimy stolik - zaczniemy masowo robić i sprzedawać nielegalną zdrową i smaczną kiełbasę, a wszelkich kontrolerów, poborców, nadzorców - szczuć psami i pędzić widłami.

baca56, 2013-12-08 20:08:08

UWAGA!!! PEWNA INFORMACJA Z PEWNEGO ŹRÓDŁA. DOPŁATY WYPŁACAĆ ZACZNĄ W LUTYM. ZACISKAJCIE PASA.

PEWNE_INFO_OD_KOLEGI_Z_PSL, 2013-12-08 16:38:42



BĄDŹ NA BIEŻĄCO


RYNEK, KONTRAKTY, KOMENTARZE


EKSPERCI FARMERA

OFERTY

TU KUPISZ FARMERA

FORUM FARMERA

jarki

Ja bym nawożenie dolistne potraktował podobnie jak fungicydy triazolowe  Minimalna temperatura 10-12°C ważne jest też...

barts

A gdzie byłeś cały tydzień że nie wykorzystałeś pogody ? Pogody możliwe że już nie będzie w tym sezonie, jedynie możesz liczyć na początek...