PARTNERZY PORTALU
partner portalu farmer.pl partner portalu farmer.pl

KOMENTARZE DO TEKSTU:

od czasu wykrycia pierwszych przypadków ASF w lutym postawa służb odpowiedzialnych za jego zwalczaniem cechowała bierność, nie było żadnej nadzwyczajnej regulacji populacji dzika,poza wdrożeniem metod bioasekuracji w gospodarstwach w strefie zagrożonej nie zrobiono nic, trwało bierne kilkumiesięczne oczekiwanie na rozwój sytuacji... nieprawdą jest że wzmożone odstrzały trwają od początku obecności ASF bo one zaczęły się dopiero teraz w ostatnich miesiącach ,w obliczu nieskuteczności podjętych dotychczas działań bioasekuracji i w obliczu wykrywania kolejnych przypadków wirusa już w gospodarstwach... faktem jest że od lutego gdy wykryto pierwsze przypadki ASF wstrzymano całkowicie odstrzał dzików na kilka miesięcy...jednym z błędów strony białoruskiej była ( jest ) nienależyta staranność we wdrożeniu metod bioasekuracji i słabe lub żadne zabezpieczenie tamtejszych gospodarstw... jednak to redukcja populacji dzika jaka miała miejsce na Białorusi w znacznym stopniu uchroniła także nas i ograniczyła szerzenie się wirusa do obecnej strefy zapowietrzonej ...trzeba zauważyć że gdyby nie znaczne odstrzały dzika po stronie białoruskiej z obecnością wirusa ASF borykalibyśmy się nie w obecnej strefie zapowietrzonej a na całej ścianie wschodniej i daleko poza nią...w obliczu rangi występującego zagrożenia pozostawienie decyzji o odstrzale samorządom, nadleśnictwom i kołom łowieckim jest obrazem chaosu jaki panuje na szczeblu decyzyjnym...kluczowe dla zwalczania ASF decyzje powinny być podejmowane na szczeblu centralnym a poszczególne nadleśnictwa, koła łowieckie pownny być wykonawcami podjętych decyzji a nie decydentami...nie może być tak że każdy Nadleśniczy, każde koło łowieckie lub samorząd będą na podległych im obszarach prowadziły oddzielną politykę przypadkowych i nieskoordynowanych działań według własnego widzimisię - takie podejście do problemu może mieć katastrofalne skutki... przytaczanie szczegółowych technicznych problemów odstrzału dzika( typu ilości dni z dobrym księżycem , wiatrem itd. czy inną koordynacją czasową myśliwych i dzików) jest mało poważne... jeżeli z punku widzenia rozprzestrzenianiu się ASF bezpieczną populacją jest wskaźnik 0,1 czy 0,2 dzika na km2 przyjmijmy taki wskaźnik jako cel i dążmy do osiągnięcia tego pułapu wszelkimi możliwymi sposobami... jeśli osiągnięcie takiego pułapu populacji dzika nie jest możliwe przy pomocy odstrzałów zastosujmy inne metody które na to pozwolą ( np. rozrzucenie toksykantów na całym zagrożonym obszrze)... przytaczany tu problem współpracy ze stroną białoruską jest wynikiem zaniedbań polskiej administracji... proszę powiedzieć ile było spotkań Głównego Lekarza Weterynarii z jego białoruskim odpowiednikiem ?...ile spotkań na wschodzie w sprawie ASF odbył polski minister rolnictwa ?...
a co do programu bioasekuracji nie muszę nastawiać się na coś co u mnie jest codziennością

venef22, 2015-02-09 19:11:59

Twierdzenie, że nic z tematem dzików nie jest robione jest nieprawdą.Odstrzały i pozyskanie dzików zostały już dawno zwiększone, w niektórych rejonach blisko o kilkadziesiąt % w porównaniu do roku ubiegłego.Teraz praktycznie każdy nadleśniczy , jeżeli tylko zdecyduje o potrzebie zwiększenia planów łowieckich w obwodach przez siebie zarządzanych, ma wolną rękę, jeżeli chodzi o zgodę zwierzchników.Trochę bardziej skomplikowane jest to w przypadku kół łowieckich, którzy dzierżawią obwody łowieckie i to głównie u nich jest problem z wykonaniem zwiększonych planów łowieckich i ze szkodami powodowanymi przez dziki, ponieważ jest to grupa ludzi, którzy na co dzień mają inne zajęcia.Zdarzają się koła zamiejscowe, których członkowie mieszkają w większości w odległości kilkudziesięciu km od terenów dzierżawionych obwodów.Już teraz w niektórych obwodach gdzie dużo strzelają jest poniżej 0,2 dzika /km2, co jest bardzo dobrym wynikiem, zalecanym przy strategii zwalczania asf u dzików.
Ale powtarzam, nawet przy dobrych chęciach myśliwych trudno jest czasem odstrzelić tego dzika szczególnie w obwodach mieszanych lub polnych, gdzie dziki się przemieszczają i można siedzieć kilka godzin na ambonie i nic nie strzelić, a za dwie godziny może wyjść stadko 20 szt., kiedy myśliwego już nie ma.Nie można też strzelać do nierozpoznanego celu, tylko dlatego , ze coś się rusza, a dni z dobrym księżycem też nie ma za dużo w miesiącu.
Wszystko to powoduje, że nie jest to takie proste powiedzieć " wystrzelajmy dziki".
Jest duża presja na myśliwych na ograniczenie populacji dzików z racji powodowanych szkód i oni sami zdają sobie z tego sprawę, ale też swój udział w rozmnożeniu dzików miały ostatnie słabe zimy, gdzie większość młodych przeżyła oraz bogata dostępność dobrej jakości karmy, bo rolnicy nie zabezpieczali upraw.1 locha przy dobrej dostępności pokarmu potrafi odchować kilkanaście sztuk prosiąt w roku, które bardzo szybko osiągają dojrzałość płciową.
Co do wiarygodności informacji o przypadkach na Białorusi, nie trzeba być wybitnym analitykiem, żeby zauważyć, że w czasie gdy po naszej stronie w ciągu kilku miesięcy było znajdowanych regularnie po kilka do kilkunastu szt. zakażonych dzików przy słupkach granicznych, w tym samym czasie Białorusini wykazywali brak przypadków.Jest to fizycznie i epizootycznie niemożliwe.Po prostu u nich jest blokada informacyjna na takie działania, natomiast rodacy przyjeżdżający okresowo do PL potwierdzają, że wybijane są również chore świnie.Ale to tak a propos twierdzenia, że nie mamy wiarygodnych danych o skuteczności ich działań.Może nie mamy liczbowo, ale pewne wnioski da się wyciągnąć między wierszami, wiedząc o swoich przypadkach i znając przebieg choroby z doświadczeń innych krajów .Jak na razie widać, że depopulacja dzików nie przyniosła u nich spodziewanych rezultatów w postaci braku ognisk w gospodarstwach.A w wszystko to przez słabe zabezpieczenie gospodarstw p/wko asf, które w przyzagrodowym chowie, jest jeszcze dużo gorsze niż w naszych słabych gospodarstwach.
Skoro jesteś hodowcą nastaw się, że program bioasekuracji wejdzie, pozostaną gospodarstwa o wysokim stopniu zabezpieczenia, reszta według planów dostanie rekompensatę lub będzie hodować na własne ryzyko, bez prawa do odszkodowań w razie wybuchu choroby, natomiast będzie czynnikiem ryzyka dla innych zabezpieczonych gospodarstw, gdy spowoduje wokół siebie 3-km strefę zapowietrzoną.
Czas pokaże jak to wszytko będzie przebiegać, natomiast na razie poprzez utworzenie stref, rygory dotyczące przemieszczania świń oraz tysiące badań dzików i świń ubijanych na własny użytek nie pozwoliliśmy na wymknięcie się wirusa ze strefy i to jest optymistyczne, bo inne kraje radziły sobie z tym w przeszłości dużo gorzej.
Co do ostatniej kwestii, działania są realizowane głównie we współpracy z Państwami przybałtyckimi , UE też współfinansuje koszty zwalczania.Szkoda że nie ma rzetelnej wiedzy o sytuacji na Białorusi, to co u nich się dzieje, jest najbardziej dla nas istotne...

fff, 2015-02-08 21:41:41

proszę sobie jasno uświadomić że to nie świnie hodowane w gospodarstwach są nosicielami choroby ASF tylko dziki a świnie mogą być potencjalnie zarażone tą chorobą.....tak modne dziś przeciwstawianie małych gospodarstw jako źródła zakażeń wirusem ASF dla dużych gospodarstw jest nadużyciem-słabiej zabezpieczone gospodarstwa są tylko kolejnym ogniwem w łańcuchu zakażeń którego oczywistym źródłem są dziki... działania podejmowane dziś są mocno spóźnione a przy tej bierności państwa i służb za to odpowiedzialnych prędzej czy później dojdzie do zawleczenia wirusa w regiony o dużej koncentracji produkcji... .nigdy nie negowałem konieczności działań podejmowanych dziś w celu poprawy statusu zabezpieczenia gospodarstw przed ASF ale zwracam uwagę że nie mogą one być jedynymi... pytanie o racjonalność podejmowanych działań nasuwa się samo...skoro w przypadku wykrycia obecności wirusa u świń podejmuje się(skądinąd słuszne) kroki polegające na wybiciu całego pogłowia świń w promieniu kilku kilometrów dlaczego nie ma adekwatnych działań podejmowanych w przypadku wykrycia wirusa u dzika- w postaci depopulacji w całym zagrożonym obszarze 30 km od miejsca bytowania chorych osobników ?...rekompensaty za nieutrzymywanie świń w gospodarstwach o niskim statusie zabezpieczenia przed ASF to racjonalny pomysł, a o popularność działań ministerstwa rolnictwa w przypadku wypłacanych rekompensat na odpowiednim poziomie bym się nie martwił...jasno i wyraźnie twierdzę że głównym działaniem( ale nie jedynym) musi być regularny odstrzał dzików w strefie zagrożonej ASF do czasu opanowania zagrożenia ....działania te powinny być prowadzone w porozumieniu i współudziale naszych wschodnich sąsiadów u których zrozumienie sytuacji (przy odpowiednim zaangażowaniu naszych ministerstw) z racji na jego wagę i ekonomiczny wymiar nie było by problemem... na temat przyczyn obecności wirusa w hodowlach na Białorusi i skuteczności podjętych tam działań nie możemy się spierać w sytuacji gdy nie mamy żadnych wiarygodnych danych...co do odstrzału populacji dzika przez wojsko po stronie białoruskiej wysoce prawdopodobnym jest, że nie było by dziś przypadków zakażeń świń wirusem ASF u nas gdyby symetryczne działania podjęto po stronie polskiej... dalsze bierne wyczekiwanie w obliczu szerzącego się wirusa jakie ma i miało miejsce od czasu wykrycia jego pierwszych przypadków doprowadzi do jego zadomowienia się na trwałe i uczyni z ASF chorobę stacjonarną na znacznym obszarze PL- na nasze własne życzenie... przez to staniemy się obszarem stałego rozwoju wirusa na inne kraje UE i jego groźnych mutacji u nas...
i nie musimy odwracać sytuacji bo jestem hodowcą i problem dotyka mnie bezpośrednio

venef22, 2015-02-08 17:11:31

Ale kto mówi o likwidacji pogłowia?Napisałem pozostawienie gospodarstw o wysokim statusie zabezpieczenia przed asf, natomiast likwidacja świń w najsłabszych gospodarstwach
(czyli skierowanie na rzeź lub zabicie na swój domowy użytek w czasie powiedzmy 6 m-cy, jest racjonalnym wyjsciem.Rolnicy, Ci najsłabsi, dostaliby rekompensatę za nie utzrzmywanie świń
przez kilka lat.I to wg mnie powinno było się zrobić wcześniej, zanim pomór do nas zawitał, ale takie działania ze strony ministerstwa rolnictwa byłyby niepopularne...
Dużo mniej by to kosztowało skarb Państwa, niż koszty zwiazane z likwidacją ognisk u swiń.A na razie umówmy się, ognisko, gdzie wybija się 10 sztuk i wokół ogniska jeszcze ze 100
to nic w porónaniu z sytuacją , gdyby wirus doszedł na tereny gdzie naprawdę utrzymuje się duże stada.
Inaczej jest traktowany przypadek dodatni i inne działania administracyjne podejmuje się, gdy asf wystąpi u dzika na terenie gdzie żyją świnie(przeglądy i badania świń), a
inaczej gdy pojawi się u swiń w gospodarstwie.W tym ostatnim przypadku najczęściej dochodzi do wybicia świń w promieniu 3 km od ogniska lub ewentualnie, przy niskim pogłowiu
swiń w dodatkowym promieniu 7 km poza tym pierwszym promieniem, ze względów bezpieczeństwa.
Pozostawienie biegajacych po podwórku kilku świnek w tych najsłabszych gospodarstwach i skoncentrowanie sie jedynie na odstrzałach dzików,
to tykająca bomba zegarowa.Świadomość niektórych ludzi utrzymujacych po kilka świnek, gdzie trudno mówić o jakimkolwiek zabezpieczeniu zwierząt, paszy
ściółki prze wirusem jest żadna.To oni stanowią zagrożenie dla innych gospodarstw, bo potrafią dalej skłusować dzika, nielegalnie krzyżować śwnie z dzikami, bo mięsko
lepsze lub karmić świnie resztkami kuchennymi...
Odwróć sytuację, gdybyś był hodowcą na tym obszarze, żył ze swojej hodowli i przyszłoby zkliwidować u Ciebie powiedzmy 200 szt.tuczników + stado zarodowe, tylko dlatego że sąsiad
nie zadbał o odpowiednie zabezpieczenie śwoich 4 szt.świń, ciekawe co byś powiedział i jakich działań byś oczekiwał.Tak jak pisałem wcześniej, trzeba ograniczać popualcję dzików,
bo się miejscami nadmiernie rozmnożyły, ale samo wybijanie dzików nic nie da, bo dalej będą do nas przychodzić zza wschodniej granicy.
Na skoordynowane działania wschodnich sąsiadów nie licz.Ukraińcy mają inne zmartwienia niż dziki, Białorusini rządzą się swoimi prawami, kasę z zewnątrz
pewnie by wzięli, ale zwalczaliby po swojemu.Szkoda, że nie można od nich uzyskać wiarygodnych informacji na temat dodatnich przypadków u świń i dzików,
dynamiki rozwoju choroby itd, ale faktem jest, że dziki wręcz wybijali do nogi przy udziale wojska, a pomór nadal mają.Efektem tego było przejście spłoszonych
chorych dzików na naszą stronę i ich upadki w pasie przygranicznym lub w niewielkiej odległości od granicy...

fff, 2015-02-08 13:54:20

czas na rozważania mieliśmy gdy wirus szerzył się u naszych wschodnich sąsiadów i przemieszczał się na zachód ... ta ciągle trwająca bierność nazywana tu "innymi działaniami " w żaden sposób nie rozwiązuje problemu, może jedynie go pogłębić generując dodatkowe koszty ... pomysły typu: likwidacja pogłowia świń- są niedorzeczne, ze względów ekonomicznych i społecznych (i z rodzaju tych: zabijemy potencjalnego pacjenta to choroby nie będzie )... jak słusznie zauważasz w ostatnim zdaniu swojej wypowiedzi konieczne jest przerwanie łańcucha zakażeń...jedyne rozsądne wyjście to tylko ustawiczna redukcja populacji dzika która przerwie cykl rozwoju ASF..oczywiście sposoby i techniczne szczegóły koniecznych działań powinny być realizowane w porozumieniu z naszymi sąsiadami i finansowym wsparciu UE

venef22, 2015-02-07 20:44:50

Niestety nie jest to takie proste, byłby to model do rozważenia wraz z innymi działaniami (ograniczenie populacji świń i pozostawienie jedynie gospodarstw o wysokim zabezpieczeniu), gdyby nie napływały nowe dziki.Szerzenie się chorób takich jak asf zależy od wielu czynników , ale w uproszeniu : cech samego patogenu, wrażliwej populacji, możliwości jego przeniesienia do populacji.Na cechy wirusa nie mamy wpływu, jest bardzo oporny na czynniki zewnętrzne, na razie u nas po zakażeniu populacji wrażliwej choroba rozwija się i kończy się sporą śmiertelnością, ale w miarę upływu czasu , jeżeli pomór zadomowi się u przygranicznych dzików , wirus zmutuje.Widać to w Euroazji , gdzie jest już mniejsza śmiertelność i pojawiły się dziki nosiciele...albo okresowi nosiciele.W Azji ta choroba jest stacjonarnie, to norma i stamtąd to idzie na zachód.Nie jesteśmy Australią otoczoną oceanem, granicy przed dzikami z Białorusi czy Ukrainy nie zamkniemy, nawet jakbyśmy wszystkie swoje dziki wybili, czyli zredukowali populację wrażliwą, to przyjdą od naszych sąsiadów, a nie napotykając konkurencji będą się u nas rozmnażać,żreć naszą, kukurydzę i ziemniaki. Kleszcze także są wektorem wirusa i odgrywają swoją rolę. Nadmierne odstrzały płoszą watahy i powodują ich rozpraszanie, co zwiększa ryzyko mieszania się dzików z różnych watah.Najlepiej trzymać stada pod kontrolą w miejscu ich żerowisk w promieniu 10 km i ustawicznie redukować populację.Bez udziału naszych sąsiadów i aktywnego i jednolitego podejścia do tego problemu możemy mieć z pomorem problemy jeszcze przez wiele lat.Na półwyspie Iberyjskim bujali się z tym przez 30 lat, a na Sardyni, gdzie tradycyjnie wciąż wypasa się świnie na wolnym wybiegu jeszcze to mają, mimo że to wyspa.Właśnie ten ostatni przykład uczy, że kluczem do pozbycia się wirusa jest przerwanie łańcucha zakażenia, którym jest cykl krążenia wirusa między dzikami, świniami i kleszczami.

fff, 2015-02-06 22:05:05

100% redukcja populacji dzika jest założeniem idealizacyjnym jednak tylko w dążeniu do jego realizacji osiągniemy swój cel jakim jest skuteczna walka z ASF ,tylko na skutek znacznej redukcji w rozrzedzonej populacji nastąpi wyhamowanie szerzenia się choroby i samoistne wygaszenie jej ognisk

venef22, 2015-02-06 08:35:28

venef, twoja wypowiedź świadczy, że ulegasz popularnej modzie, jaka ostatnio szerzy się wśród rolników i niektórych polityków.Nie można zdepopulować dzików na tym obszarze, bo jest to fizycznie niewykonalne.Dziki są zwierzyną wolnożyjącą, napływają z innych miejsc kraju, a wystarczy spojrzeć na mapę żeby wiedzieć, że woj.podlaskie , lubelskie, Białoruś trochę terenów zalesionych posiada, które się zez sobą stykają.Przyroda nie znosi próżni, a dzik może przemieścić się nawet do 30 km dziennie.Przejdzie z terenów gdzie jest dużo osobników na tereny gdzie nie ma konkurentów w dostępie do pożywienia.Poza tym nikt nie zmusi myśliwych, nawet przepisami prawa, do strzelania loch z prosiętami, bo zastrzelenie lochy oznacza śmierć głodową młodych. Nawet jeżeli u dzików będą pojawiać się nowe przypadki, to sam wirus nie zawlecze się do chlewni, świadomość i zabezpieczenie gospodarstw utrzymujących świnie jest sprawą najważniejszą.

fff, 2015-02-05 21:22:15

Zminimalizowanie ryzyka rozprzestrzeniania się ASF możliwe jest tylko poprzez depopulację dzika i dążenie do sytuacji, w której na obszarach zagrożonych ASF dziki będą utrzymywane na odpowiednio niskim poziomie populacji zapewniającym bioasekurację i zabezpieczenie przed introdukcją wirusa ASF do gospodarstw i tym samym rozprzestrzenianiem choroby

venef22, 2015-02-05 19:31:48



BĄDŹ NA BIEŻĄCO


RYNEK, KONTRAKTY, KOMENTARZE


EKSPERCI FARMERA

OFERTY

  • GORĄCE OFERTY:

  • GORĄCE OFERTY:

TU KUPISZ FARMERA

FORUM FARMERA

arszczecin

nie ubezpieczam. co to ta franszyza?

ikcomas

No i właśnie stąd ta niska składka. Rolnicy wprowadzeni w błąd się ubezpieczą bo tanio a jak przyjdzie do wypłaty odszkodowania to guzik dostaną. Z...