Menu

Dokąd zmierza produkcja żywca wieprzowego w Polsce?

09 marca 2017  •  Włoszakowice k. Leszna  •  SUŁKOWSKI Conference Resort

O najważniejszych problemach krajowej produkcji wieprzowiny, oraz kierunku w którym ten sektor powinien zmierzać, rozmawiano wczoraj podczas trzeciej edycji konferencji „Nowoczesna produkcja – świnie”.

Dokąd zmierza produkcja żywca wieprzowego w Polsce? Od lewej: Piotr Polok z PZHiPTCh "POLSUS", Paweł Wróbel - specjalista chorób świń i rozrodu zwierząt, dr Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, dr Janusz Wojtczak z Krajowego Związku Pracodawców - Producentów Trzody Chlewnej, dr Marian Kamyczek z Zakładu Doświadczalnego w Pawłowicach, Bartosz Wojtaszczyk - redaktor miesięcznika "Farmer" i portalu "Farmer.pl

Za nami kolejna, trzecia już edycja konferencji „Nowoczesna produkcja – świnie” organizowana przez miesięcznik „Farmer” i portal farmer.pl. Tym razem spotkanie odbyło się w miejscowości Włoszakowice, położonej w okolicach Leszna. Jak zwykle, spotkanie cieszyło się dużym zainteresowaniem rolników – w konferencji wzięło udział około 100 gości, nie tylko z terenów Wielkopolski.

Ważnym punktem spotkania była debata z ekspertami, podczas której zaproszeni goście mogli nie tylko wysłuchać opinii specjalistów na temat najważniejszych problemów krajowej produkcji świń, lecz również sami zadać pytania dotyczące nurtujących ich tematów. W debacie wzięli udział: dr Marian Kamyczek z Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki w Pawłowicach, Piotr Polok z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „POLSUS”, dr Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, dr Janusz Wojtczak z Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej, oraz Paweł Wróbel – lekarz weterynarii, specjalista chorób trzody chlewnej i rozrodu zwierząt.

Zagadnienia poruszone podczas debaty dotyczyły najważniejszych problemów producentów świń w naszym kraju. Jako pierwszy głos zabrał dr Marian Kamyczek, który wypowiedział się na temat aktualnej sytuacji rynkowej, i prognoz cenowych na najbliższe miesiące:

- Funkcjonowanie na dzisiejszym rynku nie jest prostym zadaniem. Swoboda przepływu towarów sprawia, że chcąc konkurować z innymi krajami musimy cały czas zmagać się z czynnikami wpływającymi na koszty naszej produkcji. Na szczęście od maja zeszłego roku, trudno jest narzekać na obowiązujące ceny: rolnicy produkujący w cyklu zamkniętym, i mogący pochwalić się dobrymi wynikami produkcji, na chowie świń z pewnością zarabiają. Dużo gorzej sytuacja przedstawia się w przypadku rolników nastawionych na produkcję w cyklu otwartym. Obecnie obowiązujące ceny warchlaków znajdując się obecnie na bardzo wysokim poziomie. Nawet osiągając dobre wyniki produkcji, w chwili obecnej trudno jest zmieścić się w kosztach – tłumaczył podczas debaty dr Marian Kamyczek.

Niestety, mimo bardzo wysokich cen warchlaka, obecnie wielu rolników nie ma innego wyboru, niż zakup zwierząt importowanych. Bierze się to z bardzo słabej podaży zwierząt na krajowym rynku. O tym, w jaki sposób odbudować krajową produkcję prosiąt mówił Piotr Polok:

- Obecnie w naszym kraju, zarówno hodowla zarodowa jak i chów towarowy jest bardzo rozdrobniony. W Polsce jest nieco ponad 50 obiektów, mogących efektywnie produkować partie prosiąt mogące pokryć zapotrzebowanie dużych tuczarni. Przy takim rozdrobnieniu trudno też utrzymać wysoki status zdrowotny, jak i efektywność produkcji. Niestety odbudowa krajowej produkcji prosiąt nie jest prosta. Nawet Ci producenci, którzy mogą i chcą się rozwijać i produkować efektywnie napotykają na potężne trudności. Szczególnie z zebraniem dokumentacji i uzyskaniem stosownych pozwoleń. Formalności niezbędne do otrzymania zezwolenia na budowę nowego obiektu trwać mogą nawet 4 lata. Jeśli to się nie zmieni, jeszcze długie lata będziemy skazani na import warchlaków.

Do tematu odniósł się także dr Janusz Wojtczak:

- Jeśli chodzi o problemy związane z budową nowych obiektów, jest to kuriozum na skalę europejską. W obecnych realiach nie mamy gdzie budować nowych chlewni, w większości regionów brakuje planów zagospodarowania przestrzennego, a uzyskanie warunków zabudowy graniczy z cudem. W moim przypadku otrzymanie wszystkich zezwoleń trwało około 3 lat. W momencie gdy obiekt był już wybudowany, okazało się, że muszę uzyskać jeszcze pozwolenie na produkcję z służb ochrony środowiska? Co by było gdyby instytucja odmówiła wydania zezwolenia?  - tłumaczył specjalista

O efektywności produkcji prosiąt mówił z kolei Paweł Wróbel:

- Obecnie mamy kolosalne problemy z uzyskiwaniem dobrych wyników produkcji prosiąt, głownie ze względu na duże rozdrobnienie gospodarstw. Gorsze jest jednak to, że nawet Ci którzy chcą to zmienić są blokowani. To że importujemy rocznie 5 mln prosiąt wskazuje że w kraju brakuje około 200 tys. loch. Czy jednak jest tak naprawdę, czy raczej nie potrafimy ich efektywnie użytkować? W skali kraju nie potrafimy osiągnąć nawet wyniku rzędu 25 prosiąt odsadzonych rocznie od lochy, obecnie przyjmuje się, że średnia dla krajowych stad to około 20 prosiąt. To zdecydowanie za mało. Wynika to z wspomnianego rozdrobnienia produkcji, ale także niedoskonałości krajowej genetyki. Niestety między genetyką krajową, a duńską jest potężna przepaść, potrzebna jest potężna praca aby nadrobić te różnice – tłumaczył Paweł Wróbel.

Dr Tomasz Schwarz z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, mówił z kolei między innymi o perspektywie zniknięcia poekstrakcyjnej śruty sojowej GMO z rynku.

- Groźba zakazu stosowania pasz wyprodukowanych z roślin GMO wisi nad nami od dawna, ale póki co na szczęście nie weszła w życie. Trudno więc przewidywać jakie będą jej skutki, prawdopodobnie jednak doprowadzić może do dalszego spadku pogłowia świń w kraju. Jeżeli koszty żywienia pójdą znacznie do góry – a może tak się zdarzyć – trudno mówić o jakiejkolwiek opłacalności produkcji. Czy są możliwości zastąpienia śruty sojowej modyfikowanej genetycznie? Nie. Są możliwości jej suplementowania, tzn. zastąpienia pewnej ilości śruty sojowej innymi komponentami, jednak na chwilę obecną brakuje możliwości wyeliminowania śruty sojowej z pasz dla świń. – tłumaczył dr Schwarz.

Z kolei dr Marian Kamyczek wypowiedział się podczas debaty o szansach na funkcjonowanie mniejszych gospodarstw na rynku:

- Trudno jednoznacznie powiedzieć, w jakim kierunku powinny podążać małe gospodarstwa. Ja dostrzegam dwie drogi, które mogą pozwolić im funkcjonować na rynku. Po pierwsze w małych gospodarstwach, można lepiej dopilnować produkcji – prace wykonywane są zazwyczaj przez właściciela i jego rodzinę. Znacznie bardziej interesują się oni tym co dzieje się w chlewni niż pracownicy najemni. Dzięki temu potencjalnie można uzyskać lepsze wyniki produkcji, i na tym budować swoją konkurencyjność. Druga droga, to zadbanie o jakość produktów. Z roku na rok obserwuje się coraz większe zainteresowanie surowcem produkowanym w tradycyjnej technologii. Nawiązanie kontaktów handlowych z podmiotami oferującymi wyroby tradycyjne. Dziś coraz bardziej dochodzą bowiem do głosu konsumenci ceniący żywność o wysokiej jakości – tłumaczył dr Kamyczek.

Podczas debaty nie zabrakło oczywiście pytań od publiczności. Szczególnie interesującą kwestią poruszył jeden z rolników: spytał on bowiem o to, czy rzeczywiście stałe dążenie do intensyfikacji produkcji jest dobrą drogą dla krajowej produkcji żywca wieprzowego, czy nie lepiej byłoby postawić bardziej na jakość niż na ilość. Choć idea ta jest niewątpliwie bardzo interesująca, niestety eksperci jednoznacznie potwierdzili, że w obecnych realiach nie jest to możliwe. Istnieje jednak nisza, która pozwala na funkcjonowanie chociażby gospodarstw ekologicznych.

Po niezwykle interesującej debacie, nastąpiły kolejne, niemniej interesujące prelekcje. Streszczenia najciekawszych z nich opublikujemy na naszym portalu w najbliższych dniach.