Jak informuje gazeta, średnia cena gruntów z ANR w 2011 r. wzrosła o 12 proc., do 17,17 tys. zł za ha. W czwartym kwartale 2011 r. za ha trzeba było zapłacić średnio 18,5 tys. zł.
Wysokie ceny to wynik dużego zainteresowania gruntami wśród rolników – informuje „Rzeczpospolita”. Gazeta podaje, że według IERiGŻ w 2011 r. ceny skupu artykułów rolnych wzrosły o ponad 18 proc., a środków do produkcji rolniczej tylko o 8,4 proc. Według Eurostatu natomiast realne dochody rolników (uwzględniające inflację) wzrosły o 14,2 proc.
Wysokie są też ceny ziemi sprzedawanej na wolnym rynku – GUS podaje, że średnia cena ha wynosiła w IV kwartale 2011r niemal 20,65 tys. zł, o ponad 2,4 tys. więcej niż na koniec 2010 r.
„Rzeczpospolita” cytuje opinie Kuby Karlińskiego z firmy Wealth Solutions, zapowiadającego wzrost cen w tym roku o ok. 10 proc. i Moniki Orłowskiej z BGŻ, według której trzeba się spodziewać wzrostu cen o 6-8 proc.
Gazeta przypomina, że tylko w 2013 można jeszcze będzie kupować państwowe grunty na raty i z kredytem preferencyjnym. W 2011 r. banki udzieliły ich na ok. 1,26 mld zł.
















Idiotą to raczej ty jesteś jeśli nie rozumiesz co się dzieje
Tylko szaleniec i idiot... kupuje ziemie orną po 20-30 tys i więcej... gdzie tu zysk,kiedy to się zwruci,przy dzisiejszych cenach?? ale niech biorą kredyty i windują ceny tylko kto to spłaci?!
Nie ma to jak zrobić panikę i windować ceny ziemi bez limitu .Cena ziemi np. w USA obecnie także bije historyczne rekordy cenowe ale wynosi 2,5 tyś.dolarów za akr czyli około 20 tyś złoty za hektar czyli dużo niższe od UE a dziś gdy praktycznie jest wolny handel ceny produktów są porównywalne , to o opłacalności produkcji decydują koszty upraw a jak wiadomo za oceanem paliwo,nawozy, podatki są tańsze więc by polski rolnik mógł konkurować z farmerem USA nie powinien płacić więcej za ziemię ale jak jest każdy wie i praktycznie za ziemię uprawną płaci się po wyżej 20 tyś. zł więc gdzie tu znajdzie się zysk dla rolnika ?