Agencja Nieruchomości Rolnych zarządza dwom milionami czterystu tysiącami hektarów ziemi. Największa i najlepsza część państwowych gruntów milion 800 tysięcy hektarów jest bowiem dzierżawiona. Minister rolnictwa chce, aby 30% tej ziemi wróciło do zasobów Agencji, która następnie sprzedałaby je rolnikom na przetargach. Pozostałe 70% dzierżawcy mogliby kupić na zasadach pierwokupu.

Marek Sawicki – minister rolnictwa: najlepszym właścicielem ziemi jest ten, co ją uprawia, a nie pośrednik, czy to będzie pośrednik w postaci agencji państwa czy ewentualnie osoby prywatnej.

Takie „trwałe rozdysponowanie” gruntów spowodowałoby, że Agencja Nieruchomości Rolnych mogłaby przestać istnieć. Problem w tym, że Agencja jest bardzo dochodowa. Tylko w zeszłym roku przekazała państwu miliard 800 milionów złotych. A tempo dochodów ma być utrzymane.

Tomasz Nawrocki – prezes ANR: plan jest ambitny. Zakładamy, że w stosunku do 2008 roku odprowadzimy do budżetu państwa taką samą kwotę z tego większa część trafi na fundusz rekompensacyjny, bo w okolicach 800 milionów złotych.

Fundusz Rekompensacyjny ma zaspokoić roszczenia tzw. zabużan, czyli byłych właścicieli ziemskich, którzy utracili swoje ziemie po II Wojnie Światowej w wyniku przesunięcia granic.

Henryk Kowalczyk poseł PiS: pomysł zlikwidowania ANR jeszcze o tej porze nie jest dobrym pomysłem. Agencja zarządza ponad 2,5 milionami hektarów. Czerpie duże korzyści.

Ale rządu takie argumenty nie przekonują.

Marek Sawicki – minister rolnictwa: to nie jest kura, która znosi złote jajka w świetle naszej Konstytucji podstawą ustroju naszego jest rodzinne gospodarstwo rolne.

Reforma zasad dzierżawy państwowej ziemi rolnej jest cały czas opracowywana i nie trafiła jeszcze pod obrady Rady Ministrów.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner