Poseł Zbigniew Babalski zwrócił uwagę w Komisji Rolnictwa na sytuację związaną z nielegalnymi uprawami prowadzonymi na ziemi podlegającej ANR.

- Oddziały terenowe Agencji Nieruchomości Rolnych, np. u mnie, w Olsztynie, zaczynają stawiać ochronę na polach przygotowywanych do etapu dzierżawy bądź też sprzedaży - powiedział. - Ochroniarze stoją całą noc i pilnują. Koszt, jeśli się nie mylę, wynosi tysiąc złotych na dobę. Do czego to doprowadza? Doprowadza to do takiej sytuacji, że nocami po prostu wyspecjalizowane, że tak powiem… trudno to nazwać firmami, nie chcę użyć tego słowa, bo uważam, że to jest przestępstwo, wchodzą i wykonują po prostu zabiegi agrotechniczne i oczywiście Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa bez zmrużenia oka płaci im pieniądze. To jest majątek Skarbu Państwa.

Poseł uznał, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, gdyż powoduje duże koszty.Mogłoby temu zapobiec żądanie przez ARiMR dokumentu uprawniającego do władania ziemią.

- Miesięcznie kosztuje 30 tys. zł. Dyrektor mówi – co mam zrobić? Muszę tego pola pilnować, bo okres przygotowania go do wydania dzierżawcy, bądź do sprzedania, trwa około sześciu miesięcy, a oni wchodzą po prostu i robią zabiegi agrotechniczne. Prosiłbym o zainteresowanie się tą sprawą. Jeśli trzeba by było… Bo dla mnie to jest w ogóle niezrozumiałe, że ARiMR nie żąda dokumentu władania danym obszarem danej działki. To jest po prostu skandal, bo to jest normalne przestępstwo, okradanie Skarbu Państwa. Dodatkowo jeszcze płacimy za ochronę tej ziemi.

Podobał się artykuł? Podziel się!