Wyrok jest niekorzystny dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, choć zaskoczył wszystkich uczestników sporu. Sądy dwóch niższych instancji nie miały bowiem wątpliwości, że umowy sprzedaży podpisane w czasie, gdy obowiązywało już wskazanie lokalizacyjne dla autostrady A3, wydane przez byłego ministra spraw wewnętrznych i administracji w 1996 roku, są nieważne.

Agencja Nieruchomości Rolnych (wcześniej Agencja Własności Rolnych Skarbu Państwa) sprzedała w latach 2001-2005 różnym nabywcom działki o powierzchni niemal 200 ha, które znajdowały się częściowo w pasie planowanej S3 (głównie na terenie gminy Banie). Zachodniopomorski oddział GDDKiA szacuje, że wartość rynkowa spornych działek wynosi około 5 mln zł. Obecni właściciele domagają się wysokich odszkodowań za zajęcie tych gruntów.

W maju ub. roku przed Sądem Okręgowym w Szczecinie drogowcy wystąpili o unieważnienie umów sprzedaży nieruchomości i przekazanie ich GDDKiA. Nabywcy nie pozostali dłużni i wystąpili o wypłatę odszkodowań w wysokości kilkunastu milionów złotych.
Sprawy toczyły się przed sądami w Myśliborzu i w Szczecinie. W obu przypadkach wiosną 2006 r. zapadły orzeczenia niekorzystne dla właścicieli gruntów, przez które miałaby przebiegać S3. Sąd uznał umowy za nieważne.

Kilka działek Skarbu Państwa przeszło w prywatne ręce w 2001 i 2002 roku, a nawet w 2005, czyli po decyzji lokalizacyjnej dla S3, którą wydał wojewoda zachodniopomorski. Jednego z urzędników z gminy Banie sąd wcześniej nawet skazał (wyrok w zawieszeniu) za to, że podpisał się pod zaświadczeniem otwierającym drogę do zakupu działki leżącej w pasie przyszłej S3.
Jeden z właścicieli spornych działek konsekwentnie twierdził, że transakcje odbyły się zgodnie z prawem. Swojego prawa do działek - jak zapowiadał - będzie bronić do końca i nie zawaha się złożyć kasacji. Teraz okazuje się, że o kasację będzie musiał wystąpić do Sądu Najwyższego - przedstawiciel inwestora, czyli dyrektor oddziału GDDKiA.

Czy tak się stanie, tego jeszcze nie wiadomo. Dyrektor oddziału GDDKIA w Szczecinie spotka się niebawem w tej sprawie z wojewodą. Bez względu na to, którą ścieżkęwybierze inwestor, już wiadomo, że najbardziej istotny w tym sporze jest czas. Rzecz dotyczy bowiem ponad 370 mln euro. Tyle na tę inwestycję przeznaczyć ma Unia Europejska w ramach funduszy spójności. Niewykluczone więc, że właściciele działek uzyskają za nie tyle, ile chcą.
Żaden z moich rozmówców nie chciał publicznie komentować werdyktu sądu. Wyrok stawia jednak pod znakiem zapytania moc wskazań lokalizacyjnych dla nowych dróg.

Źródło: "Kurier Szczeciński"

Podobał się artykuł? Podziel się!