Czy ANR rzeczywiście zamierza uporać się z bezumownym użytkowaniem ziemi?

Jak wynika z udzielonej nam odpowiedzi na pytania o stan sytuacji w tym zakresie, ANR nie bardzo nawet wie, jak duży jest to problem. A z pewnością brak orientacji w problemie nie sprzyja jego rozwiązaniu.

- To duży problem na naszym terenie, w niektórych powiatach nawet 1000 ha jest użytkowanych bez umów – mówił nam niedawno Julian Sierpiński, prezes Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej. - Często zdarza się tak, że bezumowni użytkownicy wchodzą na grunty pochodzące z wyłączenia od dzierżawców. Tacy użytkownicy ograniczają możliwość sprzedaży. Grunt obciążony umową dzierżawy można sprzedać, ale z takim bezumownym użytkownikiem – nie można. Podobała mi się wypowiedź dyrektora Malickiego, który nazwał to złodziejstwem ziemi. Ograniczenie zagospodarowania przez bezumownych użytkowników jest obecnie największym problemem na naszym terenie.

Jednak jak wynika z odpowiedzi udzielanych przez ANR, dobre porozumienie między OT ANR w Szczecinie a ZIR nie dotyczy kwestii bezumownych użytkowników – ANR nie widzi problemu w sprzedaży ziemi z takim obciążeniem, o czym dalej.

Podobna sytuacja jest z problemami występującymi na Dolnym Śląsku: tu z kolei izba rolnicza sugerowała, że bezumowni użytkownicy doprowadzili do zawleczenia stonki kukurydzianej. OT ANR nie ustosunkował się do tych zarzutów, a ANR w Warszawie nie ma nic na ten temat do dodania.

Jest wobec tego problem z bezumownymi użytkownikami, czy też nie ma go? – chcieliśmy dowiedzieć się w ANR.

Ile jest przypadków i ile ha znajduje się w bezumownym użytkowaniu? – zapytaliśmy. Na dzień 31 maja doliczono się 14500 ha, ale ile jest takich przypadków – tego już nie wiadomo. W końcu 2012 roku powierzchnia gruntów znajdujących się w bezumownym użytkowaniu wynosiła 12,7 tys. ha. Było to o ponad 30 proc. mniej niż rok wcześniej. W tym roku zatem więcej hektarów uprawiają ci, co nie powinni.