Bezumowni użytkownicy ziemi z ANR tak naprawdę jej nie użytkują, a tylko pobierają dopłaty?

Taki wniosek można wysnuć z analizy pokontrolnego wystąpienia NIK po kontroli Oddziału ANR  w Szczecinie.

Jak podaje NIK, 3 grudnia 2011 roku ANR została uprawniona do wykorzystywania danych zgromadzonych przez ARiMR w systemie ewidencji producentów, ewidencji gospodarstw rolnych oraz ewidencji wniosków o przyznanie płatności.

Dopiero 15 kwietnia 2013 roku na podstawie podpisanego pomiędzy ARiMR a Agencją porozumienia ANR otrzymała dostęp do systemu.

Podjęto działania, zestawiając dane systemu ARiMR z lustracją w terenie.

NIK pisze: „Oddział prowadzi weryfikację (lustrację) w terenie działek wolnych będących w Zasobie o powierzchni  powyżej 5 ha w skład których wchodzą użytki rolne o powierzchni co najmniej 2 ha. Z przeglądu będą sporządzane protokoły lustracji, które będą podstawą do podjęcia  dalszych działań Oddziału. Obecnie analiza taka została przeprowadzona w Filii  tutejszego Oddziału w Koszalinie. Analizie poddano wolne działki Zasobu powyżej 5 ha (trwa analiza działek od 0,5 do 4,99 ha). Następnie Filia przeprowadziła w terenie lustrację zgłoszonych do dopłat działek pod kątem ich ewentualnego faktycznego użytkowania. Jedynie na części działek, co do których złożono wnioski o dopłaty stwierdzono faktyczne ich użytkowanie” – podała NIK w raporcie.

Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że oznacza to podwójne kłopoty dla bezumownych użytkowników. Jak wynika z wystąpienia pokontrolnego, współpraca między ANR i ARiMR jest wątpliwa i wiedzy o ewentualnym pociągnięciu do odpowiedzialności osób, które wzięły dopłaty na jej ziemię, nie uprawiając jej, ANR nie ma: