PRZEGLĄD PRASY: Chodzi o kilkanaście działek przy ul. Północnej w Opolu. - Organizowaliśmy już dwa przetargi. W pierwszym sprzedaliśmy kilka działek, w drugim uczestniczyła tylko jedna osoba - powiedział Mariuszowi Lodzińskiemu, Arkadiusz Szymański, wicedyrektor opolskiego oddziału ANR-u odpowiedzialny za gospodarowanie gruntami.

To o tyle dziwne, że w Opolu brakuje takich nieruchomości.  Wubiegłym roku ratusz sprzedawał działki przy ul. Lwowskiej. Chętnych było tak wielu, że prze targi były przeprowadzane w ogromnej Sali im. Karola Musioła, by wszyscy zainteresowani mogli się zmieścić. Trwała też ostra licytacja. - Bywało tak, że w ratuszowych przetargach kupcy za ar płacili około 30 tys. zł. Nasza cena jest o połowę niższa. Ar kosztuje 16,3 tys. - przekonuje Szymański. Co więc z działkami jest nie tak? Osoba zainteresowana kupnem była zdziwiona, że nikt więcej naprzetarg nie przyszedł. Oglądała tereny i przyznała, że są piękne - opowiada Szymański. I zapewnia, że granty oferowane przez ANR są bardzo atrakcyjne.

Dlaczego więc nie ma chętnych? - Najwyraźniej zbyt mało ludzi wie o ofercie. Niestety, nie możemy informacji o tym publikować, gdzie nam się podoba, bo obowiązuje nas ustawa o zamówieniach publicznych i musieliśmy rozpisać pirzetarg. Wygrała firma, która najwyraźniej słabo dociera do mieszkańców - ocenia Szymański. Wierzy jednak, że na kolejnym, zaplanowanym na 12 marca, przetargu pojawi się więcej chętnych.

Źródo: Gazeta Wyborcza