Sąsiadom przede wszystkim nie wolno naruszać granic między swoimi gruntami. Odpowiadają też za szkody wyrządzone przez swoje zwierzęta oraz spowodowane przez wyrzucone przedmioty albo substancje wylane na grunty sąsiada.

Oddziaływanie na działkę sąsiednią nazywane jest imisją. Imisja bezpośrednia polega na przykład na przenikaniu korzeni roślin na grunty sąsiada, przekroczeniu granicy przy wznoszeniu budynków, przeprowadzaniu przez grunty sąsiednie przewodów i wykonywaniu robót ziemnych. Imisja bezpośrednia jest dopuszczalna wyłącznie w sytuacjach przewidzianych w kodeksie cywilnym (np. konieczność ustanowienia służebności gruntowej). Odziaływaniem (misją) pośrednim może być na przykład emisja pary, dymu, pyłu, gazu, zapachów i ciepła lub hałasu.

Jest ono dopuszczalne pod warunkiem, że nie zakłóca korzystania z nieruchomości sąsiedniej w sposób określony w przepisach jako "ponad przeciętną miarę". Ta "przeciętna miara" może być różna, ponieważ bierze się pod uwagę nie tylko przeznaczenie (np. gospodarcze) obu nieruchomości, lecz także miejscowe stosunki.

Wszelkie prace na swojej nieruchomości należy wykonywać w taki sposób, aby nie zagrażały sąsiednim posesjom. Roboty ziemne na przykład nie mogą grozić utratą oparcia, pękaniu lub zarysowaniu się ścian budynków sąsiednich. Za utratę oparcia uważa się też usuwisko.

Owoce dla sąsiada
Jeżeli w pobliżu działki rosną drzewa i krzewy, a owoce spadają na grunt sąsiedni, wówczas sąsiad ma prawo je zebrać. Właściciel drzewa lub krzewu nie może domagać się wstępu na działkę sąsiada po to, aby zebrać plony. Ma prawo natomiast do owoców, które jeszcze znajdują się na gałęziach zwisających nad gruntem sąsiada. Może wejść na działkę i usunąć gałęzie i owoce. Gdyby jednak przy tym wynikła jakaś szkoda (np. podeptano kwiaty), sąsiad ma prawo domagać się jej naprawienia.

Może zdarzać się też taka sytuacja, że sąsiad będzie domagać się od właściciela drzewa, aby usunął gałęzie i owoce zwieszające się nad jego działką. Ma on bowiem prawo do korzystania bez zakłóceń z przestrzeni nad powierzchnią swojego gruntu i pod nią. Powinien jednak wyznaczyć czas odpowiedni do ich usunięcia. Po upływie tego czasu może gałęzie i owoce obciąć i zabrać. Podobnie wolno mu postąpić z korzeniami, które przechodzą z sąsiedniego gruntu, z tym że wcześniej nie musi prosić sąsiada o ich usunięcie.

Święta granica
Na granicy przylegających do siebie gruntów najczęściej znajdują się płoty, mury, miedze, rowy albo inne urządzenia, a także drzewa i krzewy. Służą one do wspólnego użytku sąsiadów i dlatego ciąży na nich obowiązek wspólnego ponoszenia kosztów ich utrzymania. Aby uniknąć sporów, warto współdziałać przy dobrowolnym rozgraniczeniu gruntów. Oznacza to, że sąsiedzi sami określają przebieg granicy. Gdyby jednak doszło do konfliktu między nimi albo jeden z nich nie chciał brać udziału w tym rozgraniczeniu, wówczas drugi może wystąpić o rozgraniczenie gruntów.

Sąsiedzi powinni też współdziałać przy wytyczaniu granicy stałymi znakami granicznymi. Sąsiedzi ponoszą po połowie wszystkie koszty urządzeń oraz związane z rozgraniczeniami i utrzymywaniem stałych znaków granicznych .

Zwierzęta w szkodzie
Za szkody wyrządzone przez zwierzę odpowiada ten, kto je chowa lub się nimi posługuje. Przy ustalaniu odpowiedzialności zakłada się, że zwierzę wyrządziło szkodę, ponieważ właściciel sprawował nad nim nadzór nienależycie. Jeżeli cudze zwierzę wyrządziło szkodę na sąsiednim gruncie, to posiadacz tego gruntu może zwierzę zatrzymać jako zabezpieczenie swoich roszczeń o naprawienie szkody.

Czyje pszczoły?
Po wyrojeniu się pszczoły przeniosły się na sąsiednią działkę. Czy sąsiad stał się ich właścicielem? - pyta Roman Kołacz z Małopolski

Sąsiad zostanie właścicielem pszczół wówczas, gdy rój stał się niczyj. Następuje to wówczas, gdy właściciel nie odszukał pszczół w ciągu trzech dni od ich wyrojenia się. W pościgu za rojem może on nawet wejść na cudzy grunt, ale gdyby przy tym wyrządził jakąś szkodę, to musi ją naprawić.

Najczęściej właścicielowi udaje się odszukać pszczoły dopiero wówczas, gdy już gdzieś osiadły. Jeżeli osiadły pod gołym niebem na cudzej działce lub w cudzym niezajętym ulu, a w dodatku właściciel odszukał je w ciągu trzech dni od wyrojenia, to wówczas nie traci do nich prawa. Gdyby pszczoły osiadły w czyimś niezajętym ulu, to właściciel może domagać się ich wydania za zwrotem kosztów. Sprawa komplikuje się, gdy rój osiadł w cudzym zajętym ulu. Właściciel tego roju, który się w ulu wcześniej znajdował, staje się też właścicielem tego, który tam osiadł. Dotychczasowy właściciel nie może w takim wypadku występować z żadnymi roszczeniami.

Źródło: "Farmer" 11/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!