Zdarza się, że ktoś niecierpliwy rozpocznie budowę, rozbudowę lub modernizację budynku lub innego pomieszczenia przed uzyskaniem pozwolenia budowlanego. Do niedawna taka budowa - jako samowola budowlana - podlegała rozbiórce na koszt inwestora. Teraz pod pewnymi warunkami możliwa jest jej legalizacja. Zalegalizowana może zostać taka samowola budowlana, która jest zgodna z przepisami o planowaniu przestrzennym i spełnia normy techniczno-budowlane. W takim wypadku nadzór budowlany wstrzymuje budowę i wyznacza czas na przedstawienie wymaganych dokumentów.

Są nimi:
  • zaświadczenie wójta (burmistrza lub prezydenta miasta) o zgodności budowy z przepisami o planowaniu przestrzennym, warunkami zagospodarowania terenu lub miejscowym planem zagospodarowania,
  • 4 egzemplarze projektu budowlanego wraz z opiniami i uzgodnieniami,
  • oświadczenie o prawie dysponowania nieruchomością na cele budowlane.
Złożenie tych dokumentów traktowane jest jako wniosek o zatwierdzenie projektu budowlanego i pozwolenie na wznowienie robót budowlanych lub jako wniosek o zalegalizowanie obiektu już wybudowanego. Przed wydaniem decyzji w takich sprawach trzeba wnieść opłatę legalizacyjną. I to jest bardzo przykra sprawa.

Przekonał się o tym jeden z naszych Czytelników, który powiększył o 20 m kw. jeden ze swoich budynków gospodarczych, aby urządzić w nim sklep. Zgromadził odpowiednie dokumenty i przedstawił je nadzorowi budowlanemu do zatwierdzenia, ale nie czekał na wydanie stosownego pozwolenia. Po ustnym zapewnieniu, że wszystko jest w porządku i pozwolenie budowlane otrzyma rozpoczął inwestycję, której koszty nie przekroczyły nawet 15 tys. zł. Nadzór budowlany miał o to pretensje, ale w związku z tym, że rozbudowa budynku gospodarczego była zgodna z przepisami o planowaniu przestrzennym i spełniała normy techniczno-budowlane, nie nakazał rozbiórki. Za legalizację zażądał jednak ponad 200 tys. zł. Nałożona opłata przekraczała wielokrotnie nie tylko koszty rozbudowy budynku gospodarczego, lecz także wartość całej nieruchomości. Lepsze i tańsze dla Czytelnika będzie więc rozebranie przybudówki niż jej zalegalizowanie.

Zasady ustalania wielkości opłaty legalizacyjnej zostały tak ustalone, aby zniechęcać inwestorów do samowoli budowlanej. Oblicza się ją według wzoru: 50 x 500 zł x k x w, gdzie "k" oznacza współczynnik kategorii obiektu, a "w" - współczynnik wielkości obiektu. Współczynniki te określone są w załączniku do Prawa Budowlanego.

Tańsza jest legalizacja obiektów, których budowa może być tylko zgłoszona. Na przykład legalizacja przydomowego basenu lub oczka wodnego do 30 m kw. i ogrodzenia od strony drogi kosztuje 2,5 tys. zł, a wolnostojącego budynku gospodarczego, wiaty lub altany do 10 m kw. - 5 tys. zł.

Znacznie więcej płaci się za zalegalizowanie obiektów, dla których wymagane jest uzyskanie pozwolenia budowlanego. I tak, legalizacja domku letniskowego kosztuje 25 tys. zł, dużego odkrytego basenu - 250 tys. zł, domu jednorodzinnego w zależności od kubatury - 50- 100 tys. zł, a sklepu lub warsztatu rzemieślniczego od 375 tys. zł do prawie miliona złotych.

Źródło: "Farmer" 07/2005