PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jak dobrze mieć sąsiada...

Jak dobrze mieć sąsiada... Fot. GT

Autor: Grzegorz Tomczyk

Dodano: 16-12-2017 06:52

Tagi:

Refren tego starego przeboju mocno się już chyba zdezawuował, bo coraz liczniejsze na wsiach konflikty dowodzą, że i o dobrego sąsiada, i o dobrosąsiedzkie stosunki dziś coraz trudniej. Perypetie rolników spod Gniezna związane z rozbudową gospodarstwa mogą być tego świetnym przykładem.



Marek Michalak gospodaruje na areale ponad 70 ha we wsi Mijanowo, w gminie Trzemeszno (woj. wielkopolskie). Specjalizuje się w produkcji trzody chlewnej. Pomaga mu syn Krzysztof, który zdobył rolnicze wykształcenie i postanowił zostać na wsi. Młody następca chce rozwijać i modernizować gospodarstwo. Produkcję tuczników rolnicy prowadzą w cyklu zamkniętym, w oparciu o stado liczące 45 loch. Przed 5 laty postanowili przebudować i unowocześnić chlewnię, tak by porodówka znalazła się w oddzielnym sektorze. Na przeszkodzie ich planom stanęły jednak protesty sąsiadów. Gospodarze musieli się poddać, ale nieoczekiwanie pojawiła się szansa na realizację zamierzeń.

TRANSAKCJA Z DEKLARACJĄ

- Firma, która ma siedzibę w okolicy, wystawiła na sprzedaż działki z nieużywanymi obiektami inwentarskimi na granicy sąsiedniej wsi Popielewo - opowiada Marek Michalak. - Budynki po dawnej oborze i cielętniku można było zaadaptować na chlewnię. Do działki był świetny dojazd asfaltową drogą i co najważniejsze, nieruchomość znajdowała się z dala od zabudowań, więc chlewnia nikomu by nie przeszkadzała.

Pod koniec 2013 r. gospodarze dokonali transakcji z firmą Sano, bo o niej właśnie mowa. Stali się właścicielami nieruchomości składającej się z 3 zabudowanych działek o łącznej powierzchni 1,84 ha. Realizację inwestycji zaczęli od ogrodzenia działki i w tym momencie zaczęły się ich kolejne problemy.

- Kiedyś były to grunty spółdzielni - wyjaśnia Marek Michalak. - Przez środek parceli biegła droga, która zaczynała się od drogi gminnej, a wylot miała w gruntową drogę wśród pól. Gdy istniała spółdzielnia, jeździł tędy autobus dowożący ludzi do pracy, więc drogę przejęła gmina. Gdy nabywaliśmy nieruchomość, dowiedzieliśmy się jednak, że przez jakieś niedopatrzenie właścicielem małego odcinka tej drogi jest Sano. Chcieliśmy formalnie załatwić służebność drogi, ale właściciele firmy zapewniali nas, że nie ma takiej potrzeby. Na piśmie złożyli deklarację, że będą nam udostępniać drogę "w ramach dobrosąsiedzkich stosunków".

- Gmina chciała tą drogę zlikwidować, wychodząc z założenia, że służy ona jedynie dwóm właścicielom nieruchomości. Kupiliśmy więc odcinek biegnący między naszymi zabudowaniami. Gdy ogrodziliśmy działkę, Sano jednak zażądało, żebyśmy rozgrodzili drogę, bo jest im ona niezbędna - opowiada gospodarz. - Powiedziałem, że to niemożliwe. Dlatego ją wykupiliśmy, by móc dostosować chlewnię do zasad bioasekuracji. Jeśli ktoś produkuje trzodę, to nie wpuszcza obcych do gospodarstwa. Każdy rolnik to zrozumie. Właściciel Sano też powinien, ale on stwierdził, że to jakieś fanaberie.

SŁUPY NA DRODZE

- Zgodziliśmy się otwierać bramy w szczególnych sytuacjach, np. gdy inne drogi dojazdowe do pól będą nieprzejezdne, ale dla szefów Sano to było za mało - dodaje syn. - Przez prawników zaczęli nas straszyć sądem. Twierdzili, że płot zacienia ich uprawy, że pozbawiliśmy ich dojazdu do pola, a to nieprawda. Domagali się albo rozbiórki płotu, albo jego obniżenia i odsunięcia, albo zastąpienia go ażurowym parkanem. Gdy nie ustąpiliśmy, kazali zabetonować w drodze słupy.

Wjazd na teren budowy asfaltową drogą stał się niemożliwy. Tymczasem ulewy zamieniły gruntową drogę na tyłach parceli w bagno, więc gospodarze zostali właściwie odcięci od świata i to w środku kosztownej inwestycji. Kierowcy ciężarówek dowożący materiały budowlane bali się wjeżdżać na rozmiękłą drogę.

- Na szczęście gmina kazała nawieźć tam gruzu. Po każdym większym deszczu problem jednak powraca - skarżą się rolnicy z Mijanowa. - Wcześniej szef Sano oferował do sprzedaży jeszcze jedną działkę z halą magazynową, przylegającą do spornego odcinka dojazdu. Wtedy zabrakło nam pieniędzy, ale teraz moglibyśmy tę nieruchomość wykupić i zakończyć ten konflikt. Firma jednak wycofała się ze sprzedaży i rozmawiać nie chce.

RACJE Z DRUGIEJ STRONY

Zwróciliśmy się do spółki Sano Agrar Institut z siedzibą w Sękowie z prośbą o komentarz w tej sprawie. Spytaliśmy również o możliwości rozwiązania tego sąsiedzkiego sporu. W imieniu firmy odpowiedziała nam Agnieszka Jackowiak, radca prawny reprezentujący spółkę. Z pisma dowiadujemy się, że gmina, chcąc zlikwidować drogę, podzieliła ją dwie działki o numerach: 89/2 i 89/3, wychodząc najwyraźniej z założenia, że w ten sposób każdy z właścicieli gruntów będzie miał zapewniony dojazd - Sano z drogi asfaltowej, zaś Michalakowie drogą gruntową z przeciwnej strony. Dlatego samorząd zgodził się na sprzedaż Michalakom odcinka przecinającego ich działkę. Odcinek między obecną bramą gospodarstwa Michalaków a wspomnianymi słupkami (i odcinkiem należącym do Sano) miał być sprzedany na takich samych zasadach spółce. Do tej sprzedaży jednak nie doszło.

"Od momentu nabycia własności działki nr 89/2 pp. Michalak zaczęli aktywnie zabiegać o odstąpienie przez Gminę Trzemeszno od zawarcia analogicznej transakcji ze spółką Sano Agrar Institut, dotyczącej działki nr 89/3. Co więcej, zabiegi te okazały się skuteczne. Jednocześnie - mimo wcześniejszych obustronnych dobrosąsiedzkich deklaracji o możliwości wzajemnego przejazdu - pp. Michalak zagrodzili przejazd przez działkę nr 89/2, a całą nieruchomość ogrodzili wysokim płotem. Tym samym pp. Michalak utrudnili Spółce dojazd do jej pól, podnosząc, iż Spółka może dojeżdżać okrężną drogą. Równocześnie jednak pp. Michalak sami domagają się przejazdu drogą stanowiącą własność Spółki (obecnie ogrodzoną przez Spółkę).

Podkreślenia przy tym wymaga, że nieruchomość pp. Michalaków posiada dostęp do drogi publicznej niewymagający wkraczania na grunt Spółki, jednak w ocenie pp. Michalak - jak to przedstawiają w mediach - zostali pozbawieni dojazdu do gospodarstwa. Państwo Michalakowie dysponują takim samym dojazdem do swoich nieruchomości, jak Spółka do swoich nieruchomości" - czytamy w nadesłanej odpowiedzi.

Według Agnieszki Jackowiak, "spór wywołany został wyłącznie sprzecznym z zasadami współżycia społecznego postępowaniem pp. Michalak". Prawniczka zarzuca również rolnikom wykorzystywanie mediów do wymuszania na firmie Sano sprzedaży kolejnych nieruchomości.

POSTSCRIPTUM

Nie nam rozstrzygać, kto w tym sporze ma rację. Z pewnością można go było jednak uniknąć. Gdyby obie strony rozmawiały jak sąsiad z sąsiadem i znały swoje oczekiwania. Nie byłoby go też, gdyby urzędnicy nie rozwiązywali problemu zza biurka, nie pytając właścicieli gruntów o zdanie. Gmina mogła pomóc, a zrobiła wszystkim "niedźwiedzią przysługę".

 

Artykuł ukazał się w grudniowym numerze miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (5)

  • Pusik 2017-12-18 09:40:33
    Sano kazdego zalatwi tylko daj im mozliwosci.
  • Absolwent 2017-12-18 08:53:34
    @*klasa. imbecyle takie jak ty nie powinny mieć dostępu do neta. Widły to twoje życie.
  • * klasa 2017-12-16 20:08:39
    @Absolwent , to może dokończ to gimnazjum chyba , że zaczekasz na wieczorówki z klasami 7- 8 , spróbuj .
  • Absolwent 2017-12-16 19:13:31
    Jak dobrze miec wyzwolona sąsiadkę... Za młodych lat kiedy studiowalem ar w poznaniu mialem taką sasiadeczke. Raz przychodzi rozpaczona ze mieszkanie zalewa. Dokrecilem kolanka pod zlewem głowę podnosze a tam sasiadeczka naga... Bang gang
  • nika 2017-12-16 09:38:28
    a może planując zakupy gruntów z budynkami lub pod budynku trzeba najpierw popatrzeć kto jest właścicielem działek sąsiednich oraz ile i jakie dojazdy są a ile da się ewentualnie stworzyć? Nie jestem przeciw rolnikom tylko, że każdy łapie każdy grunt a potem myśli o dojazdach albo innych wadach nabytej działki.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.162.15.31
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!