Brak ksiąg wieczystych, brak aktu własności ziemi, brak wskazanych spadkobierców. Ziemia wygląda wręcz na niczyją, choć to w polskim prawie niemożliwe. Co zrobić w sytuacji, gdy ziemia jest i pojawia się też chętny na jej zakup, a jedyne czego nie ma, to dokumentów, które by wskazały jej właściciela? Warto zadbać o porządek w papierach, zwłaszcza wykorzystując chwilę spokoju, kiedy nic się nie dzieje. Gdy dokumenty nieruchomości będą pilnie potrzebne, przy różnych życiowych okolicznościach, jak właśnie sprzedaż działki, darowizna lub przyjęcie spadku, wyjaśniać status prawny nieruchomości może być dość trudno.

HISTORIE NOTARIUSZY

- Najczęstszym problemem na wsiach jest brak ksiąg wieczystych - zauważa Mateusz Rompalski, notariusz z Wrocławia. - Są sytuacje, gdy jedynym dostępnym dokumentem jest akt własności ziemi z lat 70.-80.

- U nas najczęstszym problemem jest kwestia przekazywania jeszcze w latach 80. nieruchomości rolnych przed naczelnikiem gminy - dodaje pani notariusz z małego miasta pod Lublinem. Zastrzega sobie anonimowość. Wyjaśnia, że był okres, gdy przekazanie gospodarstwa nie musiało być dokonane w państwowych biurach notarialnych, tylko przed naczelnikiem gminy. Często było to wadliwe. Na przykład naczelnik nie sprawdzał, czy ojciec, który przekazał nieruchomość, był wpisany w akcie własności ziemi. Naczelnik nie badał też, czy to był majątek wspólny rodziców.

Jakie są konsekwencje takich zaniedbań? - Potem przez lata dzieci czuły się właścicielami gospodarstwa. W momencie, gdy użytkownicy ziemi chcieli u notariusza założyć księgę wieczystą lub przekazać nieruchomość dalej swoim dzieciom, okazywało się, że nie byli jej właścicielami, ponieważ taka umowa przekazania gospodarstwa rolnego przez osobę, która nie jest wyłącznym właścicielem, jest bezwzględnie nieważna - opowiada ekspert. - Gdy po latach taki spadkobierca dowiaduje się, że nie ma tej własności i musi robić stwierdzenie nabycia spadku po rodzicach, a do tego dochodzi jeszcze rodzeństwo, z którym relacje mogą być przecież różne, albo nawet dzieci rodzeństwa - ostrzega notariusz. - Jeszcze do tej pory czasem się okazuje, że ktoś sprzedał nieruchomość, ale nieformalnie i potem w razie śmierci, spadkobiercy nic o tym nie wiedzą.

- Zdarzają się jeszcze osoby, które mają grunty nieobjęte księgami wieczystymi lub jedynie zaewidencjonowane w zbiorach dokumentów - przyznaje notariusz z Mazowsza, który również prosi o nieujawnianie nazwiska. Takie przypadki są już coraz rzadsze, także dzięki pozakładaniu ksiąg wieczystych, co kosztuje całe 260 zł.

Czasem rolnik musi więc zabawić się w detektywa. Notariusze pomogą mu uporządkować dokumenty, ale (...)

Cały artykuł w najnowszym wydaniu miesięcznika "Farmer" (marzec 2017)