Minister komentował zarzuty, jakie padały pod jego adresem podczas środowej debaty nad wnioskiem nieufności dla niego.

Komentował m.in. zarzuty opozycji, związane z ustawą o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa z 2016 roku.

Mówili oni podczas debaty, że ustawa ta - mimo słusznego celu (ograniczenia w kupnie ziemi rolnej przez cudzoziemców - PAP) - stwarza polskim rolnikom problemy, m.in. w zaciąganiu kredytów, dziedziczeniu ziemi, możliwości powiększania gospodarstw.

Jurgiel nie zgadzał się z zarzutami. Zwracał uwagę, że ustawa ukróciła spekulacje ziemią. Zapewniał też, że "nie ma żadnych utrudnień w obrocie ziemią".

- Nigdy nie spotkałem się z opiniami rolników, że ta ustawa jest zła - powiedział Jurgiel. Przekonywał, że w myśl ustawy każdy, kto ma przygotowanie rolnicze i chce uprawiać ziemię, taką możliwość znajdzie.

Polemizował też z zarzutami nepotyzmu w resorcie rolnictwa i podległych instytucjach. Zwracał uwagę, że jeśli chodzi o zarzut nepotyzmu, "trudno dorównać PSL". Zapewniał, że on w resorcie rolnictwa przyjmuję fachowców, bo zależy mu na tym, by administracja rolna służyła ludziom. Zwracał zarazem uwagę, że każdy rząd ma prawo zarządzać za pomocą tych osób, które chcą realizować jego program.

Przekonywał też, że żadna z partii opozycyjnych nie przedstawiła programu dotyczącego rolnictwa, natomiast PiS ma taki program i go realizuje.

Sejm w środę nie zgodził się na odwołanie ministra rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofa Jurgiela. Wniosek o wyrażenie wobec niego wotum nieufności złożyło PSL.

Podobał się artykuł? Podziel się!