Komitet protestacyjny zaprzecza, aby jakiekolwiek ugrupowanie polityczne, czy jakikolwiek polityk, sterował działaniami rolników, domagających się tego, co gwarantuje im ustawowo polskie prawo.

- Od momentu rozpoczęcia protestu, nie zorganizowaliśmy żadnego wiecu politycznego, ani nie występowaliśmy wspólnie z jakąkolwiek partią polityczną. To prawda że niektórzy członkowie komitetu protestacyjnego poparli w wyborach arlamentarnych Artura Balazsa. A kogóż mieli poprzeć jeśli nie rolnika? - czytamy w oświadczeniu.

Jak podaje Komitet Protestacyjny "inspiratorem rolniczego protestu, jest nieudolnie prowadzona polityka sprzedaży gruntów rolnych w województwie zachodniopomorskim."

- Oddział terenowy ANR w Szczecinie, jest wzorcowym przykładem braku realizacji ustawowych zadań. To w wyniku działań dyr. Adama Poniewskiego, znaczna część gruntów w naszym regionie trafiła w ręce obcego kapitału. Czy to nasza wina, że przez lata było pełne przyzwolenie na wyprzedaż ziemi obcokrajowcom? Najprościej w takich sytuacjach rzucać oskarżenia o uprawianie polityki. Informujemy pana Stanisława Gawłowskiego, że tego rodzaju analizy partyjne, wypowiadane publicznie, mocno się już wyeksploatowały i do ludzi nie trafiają. Najłatwiej powiedzieć - to polityczna robota. A najtrudniej przyjąć do wiadomości, że to sami z siebie ludzie powiedzieli- Dość. Powiedzieli "dość" z olbrzymią mocą i zdeterminowaniem - czytamy w oświadczeniu.

Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego na koniec stwierdza, że wypowiadane słowa szefa zachodniopomorskiej PO "są zwykłą nieuczciwością i próbą zdyskredytowania rolniczego protestu".