- Staliśmy przez dwa miesiące, jeszcze do piątku 28 lutego byliśmy w OT ANR – mówi Edward Kosmal, przewodniczący Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego. - Zawiesiliśmy protest, bo widzimy, że nie ma szans na rozmowy z rządem. Są one blokowane przez wojewodę, który powiedział, że nie widzi potrzeby prowadzenia rozmów z ministrem rolnictwa, bo nasze wszystkie postulaty zostały zrealizowane. A przecież nic się nie zmieniło. Zastanawiamy się, jaką formę protestu wybrać teraz, aby był on bardziej skuteczny. W maju w Warszawie odbędzie się najprawdopodobniej nasz wspólny protest z Solidarnością pracowniczą.

Jak twierdzi Edward Kosmal, postulaty protestujących nie zostały zrealizowane i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższej przyszłości coś miało się zmienić. Sukcesem protestujących jest zainteresowanie problemem obrotu ziemią opinii publicznej w kraju. Społeczeństwo rozumie protest i trudności rolników. Bieżąca sytuacja związana ze stratami trzodziarzy w efekcie ASF wyprowadziła rolników na ulice wielu miast.

Ministerstwo rolnictwa przysłało właśnie do Solidarności RI propozycje zmian regulacji prawnych dotyczących obrotu nieruchomościami rolnymi.

- Ten projekt niczego nie załatwia – mówi Edward Kosmal. – Ustawa o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców  z marca 1920 roku ma 10 artykułów, a reguluje wszystko i jest jednoznaczna. To naprawdę można zrobić, jeśli się tylko chce. Tymczasem w propozycjach ministerstwa rolnictwa powtarza się stare błędy: ziemię będzie mógł nabyć każdy, np. spółki, osoby kiedyś będące rolnikami. Niczego to nie rozwiązuje, stare problemy pozostają. NIK potwierdziła nasze zarzuty. Z 400 tys. ha sprzedanych aż 290 tys. ha to obrót wtórny ziemią. ANR nic o tym nie wie, nie prowadzi żadnej dokumentacji, żadnych rejestrów.

Wszystko to prowadzi protestujących do przeświadczenia, że ich akcja była słuszna i powinna być kontynuowana.

Podobał się artykuł? Podziel się!