I uspokoił – a jak wynika z „Komunikatu” rolników protestujących w Szczecinie, nawet jest żałowany.

„Komitet Protestacyjny Rolników Województwa Zachodniopomorskiego z  uwagą i niepokojem przyjął zmianę na stanowisku dyrektora OT ANR w Szczecinie” – napisali protestujący w wydanym komunikacie. „Pan Jacek Malicki przyjechał do Szczecina na początku stycznia bieżącego roku, jako pełnomocnik Prezesa ANR w związku z trwającym od 5 grudnia 2012 r. protestem rolników. Po rezygnacji dyr. Adama Poniewskiego został p.o. dyr. OT ANR w Szczecinie. Dzięki otwartej postawie i łatwości nawiązywania kontaktów, szybko zyskał znaczne zaufanie środowiska rolniczego. W okresie wprowadzania w życie ustaleń z dnia 11 stycznia 2013 r. zawartych pomiędzy Ministrem Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Prezesem Agencji Nieruchomości Rolnych a Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjnym Rolników Województwa Zachodniopomorskiego - szczególnie części dotyczącej uspołecznienia przetargów ograniczonych -jego cechy charakteru okazały się bardzo przydatne.

Fakt, że przyjechał spoza województwa pozwalał mu na w miarę obiektywny ogląd sytuacji i dostrzeganie błędów popełnionych przez poprzedników. Jednocześnie brak kompetencji do zmian kadrowych i konieczność współpracy z zespołem odziedziczonym po poprzedniku w prawie nie zmienionym składzie, ograniczały skuteczność jego działania” – tak oceniają dziś protestujący odchodzącego p.o. dyrektora.

Skąd ten żal, skoro problemy są takie, jak były?

- Dyrektor Malicki został odwołany niespodziewanie. Miał zostać do końca roku, ale sprawy nabrały dziwnego przyspieszenia – mówi Edward Kosmal, przewodniczący KPRWZ. - Zostało wiele nierozwiązanych problemów, jesteśmy w trakcie wielu rozmów. Wszystko to ma teraz trafić do nowego dyrektora. Na razie nie spotyka się on z nikim, ale liczymy na to, że szybko podejmie z nami rozmowy. Dyrektor Malicki umiał rozmawiać. Obawiamy się, że teraz może wrócić stare i znów nie będzie dialogu. Dyrektor Malicki robił, co mógł, żeby zmienić sytuację. Przyznawał, że choć słup się nie znalazł, to działa ciągle ten sam mechanizm. A mechanizm ten jest nieszczelny. Pozwala nabywać ziemię tym, którzy nie mają zamiaru sami na niej pracować. Rozporządzenie ministra rolnictwa dopuszcza choćby możliwość sprzedaży ziemi na nowe gospodarstwo, jeśli nie została ona sprzedana w przetargu. Te sprawy trzeba wreszcie uregulować w ustawie.