Wiele razy pisaliśmy o sytuacji Janusza Czarzastego (ta sprawa ciągle czeka na rozpatrzenie przez sąd), kilka dni temu o przypadku rolników z Pławinka.

Dziś kolejny przykład naciągania prawa i umożliwiania preferencyjnego (bo po cenach niższych) nabywania ziemi dzierżawionej od ANR przez spadkobierców – a raczej osoby za nimi stające.

- Dzierżawiłem ponad 100 ha od ANR w Bydgoszczy od 1993 roku – opowiada Jerzy Jurgielski z miejscowości Poćwiardowo. – Odkładałem pieniądze, miałem nadzieję, że odkupię tę ziemię. Niestety kilka lat temu znalazł się spadkobierca. Próbowałem się z nim dogadać. Spadkobiercy nie zajmują się rolnictwem, to osoby niezamożne. Wydawało się, że dojdziemy do porozumienia, ale raptem spadkobiercy zmienili zdanie. Podejrzewam, że dogadali się z osobami trzecimi, spoza terenu naszej gminy, spoza rolnictwa. Myślę, że w ciągu miesiąca zawrą umowę.

Rolnik nie rozumie, jak to możliwe, że agencja sprzedaje ziemię osobom, które natychmiast ją odsprzedają – spodziewa się, że zostanie zawarta umowa przedwstępna, i spadkobiercy występują tylko w roli słupa – odzyskają ziemię, płacąc za nią pieniędzmi osób trzecich  i natychmiast ją im sprzedadzą.

- Spadkobiercy i osoby trzecie wiążą się ze sobą różnymi umowami cywilno-prawnymi, które to zobowiązują spadkobierców do sprzedaży gruntów tym osobom trzecim z pominięciem dzierżawców i ANR – mówi Jurgielski. – Nie wydaje mi się, by było to zgodne z prawem. Spadkobiercy, nabywając aktem notarialnym grunty, tego samego dnia zbywają je osobom trzecim. Uważam, że należałoby się dokładnie przyjrzeć tym transakcjom. Podejrzewam, że obie transakcje będą przebiegać u jednego notariusza.

Jerzy Jurgielski ma dzierżawę do 2016 roku. Czy będzie jej musiał bronić tak wytrwale, jak Janusz Czarzasty?

- Uważam, że bardzo źle się dzieje w naszym kraju. Rolnikom, którzy po 20 lat dzierżawią ziemię, niejednokrotnie doprowadzając do stanu świetności, dziwnym sposobem uniemożliwia się wykupienie gruntów. Ktoś na tej luce w prawie korzysta, nabywając ziemię po niższej cenie, po jakiej ANR oddaje ją spadkobiercom.

Po raz kolejny spadkobierca występuje więc w roli słupa.

Jak wynika z projektu nowelizacji ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami, nad którym obecnie pracuje Sejm, problem ten nie znalazł się w sferze zainteresowania posłów.